sobota, 20 maja 2017

Maj


Wiosna w pełni. Po niemalże zimowym kwietniu i niezbyt też ciepłym początku tego miesiąca, mamy wreszcie możliwość doświadczyć pogody, idealnie podkreślającej piękno tej pory roku. Grzechem byłoby zatem nie wykorzystać tak sprzyjających warunków i nie odwiedzić miejsc, gdzie majowy koloryt wspaniale utrwala niesamowity pochód Natury ku wzrostowi i życiu. Zapraszam na małą sesję w plenerze :)




























       

sobota, 13 maja 2017

Lucjan Łągiewka 1949 - 2017


Nie tak dawno odszedł człowiek, który mimo zaistnienia w świecie dzięki swoim niesamowitym wynalazkom, został na całe lata wepchnięty w przestrzeń niszową, bez możliwości zarejestrowania i wdrożenia patentów nad którymi z poświęceniem pracował. Dlaczego jego przykład znów przypomina znajomy scenariusz, w którym ludzi nieprzeciętnych i gotowych wyjść z nierzadko genialnymi pomysłami usprawniającymi wiele dziedzin naszego życia, traktuje się jak szarlatanów, a nade wszystko z rozmysłem kieruje na boczny tor, z którego powrót jest już niezwykle trudny, a czasami wręcz niemożliwy?
Dlaczego Polski Urząd Patentowy w taki sposób odniósł się do Pana Łagiewki, przejawiając niesłychaną wręcz opieszałość i niekompetencje? Dlaczego środowisko naukowe (z nielicznymi wyjątkami) potraktowało go tak trywialnie i arogancko. Czy to jedynie zawiść, czy może świadome wyhamowywanie wszystkiego, co ingeruje w sprecyzowany od lat "porządek" oraz "podział ról i obowiązków"? Dlaczego z dala od naszych granic, potrafiono na sprawę spojrzeć zupełnie inaczej i docenić pracę domorosłego wynalazcy?  I dlaczego niebawem, pomysł zadziwiająco podobny do patentu Pana Lucjana, pojawia się w wielkim świecie Formuły 1? Znów chcąc nie chcąc dochodzimy do konkluzji, że coś niedobrego dzieje się na  naszym rodzimym podwórku, bowiem od lat podobne scenariusze wykazują niezwykłą zbieżność, konsekwencje i przewidywalność. Zresztą okazuje się, że nie jest to cecha li tylko naszego kraju, a głośna historia chociażby Hartmutha Mullera (twórcy telefonii komórkowej w oparciu o wykorzystanie stojącej fali grawitacyjnej Ziemi) pokazuje, że program kontroli "równowagi" ma się dobrze i działa skutecznie w każdym zakątku naszego globu. Ale spece i znawcy od przewidywalności działania świata wiedzą lepiej i zapewne zaraz napiszą, że to kolejne... teorie spiskowe.



http://www.dailymotion.com/video/x2kbmkt 


Zdjęcie: internet

 
             

sobota, 6 maja 2017

Góry Bialskie / Złote 2016


Część 3- Kowadło- Bielice (Nowa Biela)

Kolejny dzień przeznaczyliśmy na odpoczynek. Oczywiście ma się rozumieć, że jak najbardziej aktywny. Ponieważ pogoda dopisała, postanowiliśmy najpierw ponownie wdrapać się na Kowadło (989m.n.p.m.) i tam oddać się we władanie nieskrępowanego lenistwa w promieniach czerwcowego słońca, a przy okazji uzbierać trochę jagód, których to pojawiło się już całkiem sporo. A trzeba przyznać, że okolice szczytu nadają się do tego przedsięwzięcia idealnie.
Na Kowadle planowaliśmy spędzić mniej więcej dwie godziny, ale było tak pięknie, że zostaliśmy...ponad cztery :) Obok wiadomych okoliczności przyrody najbardziej przypadł nam do gustu fakt, że miejsce to poza sezonem i okresem weekendu, jest raczej mało uczęszczane. Mimo że przez Kowadło przebiega szlak graniczny (a sam szczyt należy do Korony Gór Polski), to spotkanie tutaj turysty należy do sporej rzadkości. I faktycznie. Przez cały czas, jaki spędziliśmy tego dnia na wierzchołku i w jego najbliższej okolicy, nie pojawił się tu ani jeden przedstawiciel rasy ludzkiej ;) Pełny spokój, swoboda i intymność, o którą coraz trudniej niestety, na wielu ścieżkach pasm takich  jak chociażby Karkonosze czy Góry Stołowe.
Podładowawszy więc porządnie swoje akumulatorki, na obiad zeszliśmy do Bielic, po czym poszliśmy trochę poszwendać się w dolinie Białej Lądeckiej. I to nie tylko na obszarze dzisiejszej wsi, ale także terenów, gdzie osadnictwo istniało jeszcze prężnie w latach poprzedzających ostatnią wojnę.

Wieś Bielendorf, została założona w 1605 lub 1606 r. w górnej części doliny Białej Lądeckiej, przy funkcjonującym wówczas trakcie do czeskiej wsi Kamenná. Na niegościnnym terenie, o surowym klimacie i słabych glebach wydzielono 35 działek i założono osadę należącą do tzw. dóbr kameralnych, czyli wchodzących do majątku osobistego króla. Osada związana początkowo z Nowym Gierałtowem (dawniej Neu Gersdorf) w 1614 r. stała się gminą wiejską. Co ciekawe, układ parceli wydzielonych przy pierwszym osadnictwie przetrwał aż do 1910 r. Początkowo ludność wsi zajmowała się rolnictwem i w niewielkim stopniu rzemiosłem oraz drobnym przemysłem. Wiek XVII to w historii Śląska i Ziemi Kłodzkiej bardzo niespokojne czasy obfitujące w krwawe wydarzenia. Także tu dotarła wojna trzydziestoletnia powodująca zniszczenia i wyludnienie.

Około 1747 r. znacznie przetrzebiono lasy w okolicy, wyznaczając nowe parcele pod uprawę. Ilość gospodarstw nie zmieniła się wiele i nie funkcjonowało prawie rzemiosło. Dopiero w 1 poł. XIX w. wzrosła we wsi ilość rzemieślników. Odnotowano, że 1845 r. działało ich dziesięciu, a ponadto dziesięciu handlarzy. Rozwijała się głównie przeróbka drewna. Pierwszy tartak funkcjonował tu w latach 1789-1817, dwa w latach 1830-1912 i aż pięć w latach 20-tych i 30-tych XX w. Ponadto czynna była gonciarnia a chałupniczo wyrabiano drewniane spinki i klamki. W źródłach historycznych mowa jest ponadto o młynach, potażarniach i prasie olejowej. Jak widać Bielice systematycznie rozwijały się.

Prawdopodobnie w 1799 r. zbudowano tu kościół, wówczas p.w. Najświętszej Marii Panny z Góry Karmel. Wiadomo też, że w 1924 roku uruchomiono tu na Białej Lądeckiej elektrownię wodną a tym samym zelektryfikowano wieś. Niestety w latach pięćdziesiątych na skutek decyzji ówczesnych władz rozebrano ją do fundamentów, podobnie jak schronisko „Saalwiesenbaude”.

Już w latach 60-tych XIX w. Bielice znajdowały się na licznie uczęszczanej trasie turystycznej. Kuracjusze z Lądka Zdroju jeździli tędy na Hruby Jesenik przez Puszczę Jaworową. W Bielicach wynajmowano wtedy przewodnika, a podróżnych obsługiwała gospoda. Z biegiem czasu wieś stała się znaczącym w okolicy ośrodkiem letniskowym. W latach międzywojennych zbudowano skocznię i tor saneczkowy, a gościnne pokoje oferowały wtedy 4 gospodarstwa, schronisko młodzieżowe i duże schronisko „Saalwiesenbaude”. Uznawano już wtedy Bielice za dobre miejsce do uprawiania sportów zimowych i dogodny punkt wyjścia w Masyw Śnieżnika i Góry Bialskie. Schronisko miało w ofercie nawet samochodowe wycieczki do czeskiej Pragi!
Nadmienić należy, że na początku XX w. wieś liczyła 99 gospodarstw, a granica między Bielicami a Nowym Gierałtowem zupełnie zatarła się. Dzisiaj jest ich mniej niż 20. Odnotowany szczyt zaludnienia, wynoszący 490 mieszkańców, przypada na rok 1880. W 1945 r. ze wsi Bielendorf wyjechało około 395 mieszkańców. Warto wspomnieć, że wieś miała wtedy swój hotel, schronisko, aptekę, dwa tartaki, młyn, elektrownię, rzeźnika i sklep towarowy.

Bielice, lata międzywojenne. Nieistniejące już schronisko Saalwiesenbaude

Po roku 1945 wieś została słabo zaludniona. Zelektryfikowano ją co prawda już w 1954 r., ale do lat 70. systematycznie się wyludniała. Głównie przez swoje peryferyjne położenie, mało korzystne warunki dla rolnictwa a także postępujące szabrownictwo. Zdarzały się bowiem przypadki, kiedy to lepsze domy całkowicie rozbierano i wywożono w nieznanych kierunkach. Inne z nich, ograbione i zdewastowane, były regularnie usuwane przez wojsko, które w tym pasie granicznym rościło sobie prawa do wzmożonej aktywności. Pod koniec lat 70., w Bielicach zamieszkałych było już tylko 9 gospodarstw. Jednak w tych latach zaznaczył się też pewien "renesans", kiedy to osiedlali się tu przedstawiciele młodej inteligencji, a także ludzi ze środowiska zboru baptystów. Wtedy to powstała baza studentów cybernetyki Politechniki Wrocławskiej, ulokowana w dawnej drewnianej chacie z przełomu XIX i XX w.,którą znacznie rozbudowano w latach 2001-04 oraz 2011-13. Dziś natomiast, Chata Cyborga pełni rolę pensjonatu, restauracji i centrum konferencyjnego w jednym.
Można zaryzykować stwierdzenie, że Bielice stopniowo się odradzają. Osiedlają się tu nowi ludzie, z powadzeniem funkcjonuje kilka gospodarstw agroturystycznych a także tzw. Uniwersytet w Bielicach, swoista wszechnica, do której na spotkania i odczyty zaprasza się naukowców, dziennikarzy, podróżników i pasjonatów. Zawitali tu min. prof Jan Miodek, prof Marek Abramowicz, czy znany alpinista, podróżnik i publicysta Zbigniew Piotrowicz.

W okolicy Bielic istniał niegdyś niewielki przysiółek, leżący na południe od niej, w górnej części doliny Białej Lądeckiej. Nazywał się Nowa Biela (Neu Bielendorf) i w XVI w. stanowił rodzaj kolonii głównej wsi. To właśnie tutaj w roku 1693, miał przyjść na świat Michael Klahr, uznawany za najwybitniejszego śląskiego rzeźbiarza doby Baroku. Wieś na początku XIX w. liczyła 19 gospodarstw i zamieszkiwało ją 80 osób.
Po 1945 roku, przysiółek pozostał jednak niezasiedlony i skazany na zapomnienie, przez co dość szybko popadł w ruinę. Jego ostatni budynek (dawnego posterunku celnego), rozebrany został w roku 1995.

Fragment przysiółka Nowa Biela w latach 20. XXw.

Dziś w terenie nie odnajdziemy zbyt wielu śladów jej bytności. Ot, resztki fundamentów, piwnic i niewielkie wyniosłości terenu, zupełnie zdominowane przez roślinność. Ale warto tu przyjść.W istocie miejsce jest wybitnie urokliwie, ulokowane w dolince swobodnie meandrującej Białej Lądeckiej i zacienione przez okoliczne wzniesienia. Takie, można by rzec, wymarzone sanktuarium dla czegoś co niegdyś tu istniało, a dzisiaj stało się jedynie cieniem wtopionym w ciągłość krajobrazu.
Zresztą koniecznie odwiedźcie również same Bielice. Przejdźcie się po tej wyjątkowej dolince, gdzie szum rzeki ociera się o nieliczne stare chatki i trochę już nowsze, choć subtelnie ulokowane domki. Gdzie wiatr zahacza o kościelną wieżyczkę i kieruje uwagę na pobliskie stoki, mierzwiąc równe ściany świerczyny w sposób nie zawsze łatwy do przewidzenia. Gdzie pejzaż wciąż ma jeszcze znamiona prawdziwości, która jak może broni się przed ludzkim obrazoburstwem. Pobądźcie tam trochę i poszukajcie odpowiedzi. Jak pisał o Bielicach Ryszard Kaliński: "Jesteś tu pierwszy raz, dzień czy dwa, ale wiesz, że będziesz tu wracać, że to jest to, czego szukałeś".
Teraz i ja wiem, że to prawda. 

W Bielicach

Podchodzimy pod Kowadło

Natura tworzy najwymyślniejsze rzeźby

Podejście od strony czeskiej. Trochę bardziej karkołomne

Widoki ze szlaku

Na szczycie Kovadliny- czeskiej strony Kowadła

Widoki na Rychleby i Jeseniky (w tle)

Na Kowadle

c.d.

c.d.

Widoki w stronę Przedgórza Paczkowskiego. Z roku na rok, bardziej ograniczone

I widok na część Bielic oraz Góry Bialskie, z zachodnich zboczy Kowadła

Spory wiatrołom na stoku, mogący służyć teraz za ławę

Jedni kontemplowali widoki...

inni korzystali z dobrodziejstw natury, buszując w krzakach jagód ;)

Wracamy do Bielic

Stokrotkowe pole

Widok ze wsi na Kowadło

Biała Lądecka

Fikuśny mostek na dawnym terenie Nowej Bieli

Małe uroczysko nieopodal

Droga przez dawną osadę. W tle Szeroka Kopa

Ciąg dalszy drogi. Po lewo grzbiet graniczny z Pasieczną

Wychodnia skalna na Pasiecznej

Biała Lądecka

Kaskady

W Dolinie Białej Lądeckiej

Kolejna z kaskad

Południowa część Bialskiego Zbocza

Trochę lokalnej flory

Dolina Białej Lądeckiej

Tablica informacyjna i krzyż, na miejscu nieistniejącej kaplicy w Nowej Bieli

Środkowy blok podstawy, pochodzi z oryginalnego pasyjnego krzyża niegdyś tu stojącego

Gdzieniegdzie widać jeszcze fundamenty i przysypane wejścia do piwnic

Zbiornik przeciwpożarowy na terenie dawnej wsi

Biała Lądecka

I ponownie rzeka, tym razem tuż przed Chatą Cyborga

W Bielicach

Kościół św. Wincentego z 1766 r. Obiekt aż prosi się o renowację

Kapliczka w Bielicach

Bielice

c.d.

I nasza kwatera :)

c.d.n.
 
Źródło cytatów: http://www.bielice.info.pl/ 
Źródło archiwalnych zdjęć: http://dolny-slask.org.pl/