piątek, 31 lipca 2020

Przed


Coś przesądziło o tym
Jakaś późno odkryta przyczyna
Jakieś niedokończone szlaki i na pozór znajomy cel
Teraz, gdy ciepło zdaje się nie mieć końca, a szansa by dowieść przed światem że umiesz odnaleźć najsłabsze ogniowo stała się płonna, pozostało jedynie milczenie
Jeszcze nie, ale za chwil kilka dojrzejesz do wniosku, że lepiej Ci tu nie było
Za zakrętem znów czeka to, co najdłużej skrywane
Wiatr pcha w plecy i burzy święty spokój
Masz jeszcze parę drobnych na życie
Mały kamyk na szyi
I coś co rodzi się
W zachwycie.

   

środa, 17 czerwca 2020

Militarne zajawki


Część 4- Buty Haix Black Eagle Safety 41 Low

No może tym razem nie do końca militarne, choć spokojnie mogące znaleźć zastosowanie i w tego rodzaju aktywności. Ale od początku. Jakiś czas temu zacząłem rozglądać się za niskimi butami, z przeznaczeniem typowo outdoorowym. Najpierw oczywiście zagłębiłem się w sieci, poczytałem co nieco i zapoznałem się z niektórymi subiektywnymi recenzjami. Później przyszedł czas na zajęcia praktyczne. Odwiedzałem sklepy, zarówno militarne jak i te, oferujące odzież i obuwie do trekkingu czy też myślistwa. Bowiem tym razem, nie chciałem sztywno opierać się na linii taktyczno- wojskowej. Po mniej więcej dwutygodniowym rajdzie po sklepach i centrach handlowych, miałem już swoich faworytów. Były to: Merrell Moab 2Salewa MS Wildfire  , Hanzel P05 , oraz Bates Delta Low
W sklepie przymierzyłem tylko dwa pierwsze, oraz Batesa, natomiast Hanzla zdecydowany byłem kupić w ciemno, bowiem rozmiarówkę znałem bardzo dobrze, zaś w bardzo zbliżonym modelu pomyka od pewnego czasu moja Iza. No dobrze, więc skąd nagle wziął się ten Haix?

Z początku w ogóle nie brałem pod uwagę wyrobów tej marki. Podobnie jak obuwia Meindl, Lowa, Alfa, Hanwag czy Asolo. Powód? Oczywiście dostępność i...cena. Polski rynek jest wciąż specyficzny i raczej ubogi, jeśli chodzi o sprzęt z takiej półki cenowej. Wielu dystrybutorów woli zainwestować w sprawdzone i dość dobrze rozreklamowane wyroby klasy średniej bądź niższej, niż sprowadzać "folklor", który mimo lepszej jakości, może okazać się marketingową klapą. Rozmawiałem już z paroma dostawcami sprzętu na ten temat, którzy nie kryli, że chętnie poszerzyli by ofertę o szpej klasy high, ale...no właśnie. W naszym kraju to wciąż jednak nisza, w której odnajdują się jedynie prawdziwi pasjonaci oraz zawodowcy. Choć też nie do końca, bowiem wciąż łatwiej jest spotkać strażaka, policjanta czy wojskowego, korzystającego z rodzimego oszpejowania, niż renomowanej firmy światowego producenta. Od razu jednak zaznaczam, że mam pełną świadomość faktu, iż niektóre polskie firmy produkują sprzęt, mogący śmiało konkurować z najlepszymi. Nigdy nie uważałem, że nasz produkt z założenia musi być gorszy i słabszy. Co więcej, niejednokrotnie w praktyce miałem sposobność sprawdzenia, że jest inaczej.
Ale wróćmy do butów. Omawiane Haixy wypatrzyłem w internecie i z samego początku wcale mnie nie przekonały. A to dlatego, że tak naprawdę chodzi tu o obuwie...robocze. I dlatego w pierwszym odruchu mocno się skrzywiłem i mimo bardzo okazyjnej ceny, szukałem dalej. Ale co jakiś czas, myśl o tych bucikach zataczała coraz szersze kręgi wokół mojej głowy. Po pierwsze, wiedziałem że Haix to klasa i wyrób naprawdę godny polecenia. Po drugie, jeśli chodzi o rozmiarówkę to nic nie ryzykowałem, gdyż posiadając już jeden model z kolekcji Black Eagle (o którym pewnie jeszcze kiedyś napiszę), mogłem dobrać idealny rozmiar dla siebie. Rzecz w tym, że specyfika buta była zupełnie inna i właśnie ona, budziła moje szczere wątpliwości. Jednak po dłuższym namyśle, postanowiłem zaryzykować i buty zakupić. Jak już wspominałem, pierwszym kryterium za, była cena. Otóż w wyprzedaży model ten kosztował równe 180zł. Aż trudno uwierzyć, bowiem za nówki trzeba by wyłożyć z kasy ok...500zł. Tylko niewiele niższą cenę musiałbym zapłacić na Salewy MS, będące zresztą najdroższymi w całym moim wcześniejszym zestawieniu. Pomyślałem więc, że nawet jeśli owe robocze Haixy nie przypadną mi do gustu i nie sprawdzą się jako but do wymaganych zastosowań, to po prostu spakuje je i...wywiozę na działkę. Tam zawsze do czegoś się przydadzą, a za taką kasę nawet specjalnie nie będzie mi szkoda, by je męczyć. Jakież było jednak moje zdziwienie po pierwszym założeniu. Oczekiwałem dość topornego, ciężkiego i mało wygodnego trepa. Ale nie. Po wstępnych przymiarkach było bardzo dobrze. Oczywiście były cięższe od typowych butów z segmentu outdoor, jako że posiadały kompozytowy nosek, oraz wkładkę antyprzebiciową z kevlaru. To oczywiście podnosi wagę, ale bez przesady. Mimo tego, buty urzekły mnie dużą wygodą, ciekawym systemem szybkiego sznurowania, oraz wyglądem, który na żywo okazał się być znacznie atrakcyjniejszy. Przynajmniej dla mnie.

Ciekawa stylistyka i kolorystyka, nadaje Haixom wygląd butów trailowych


Najpierw założyłem je na miasto. Celowo wybrałem dzień, w którym musiałem trochę polatać. Po prawie 8 godzinach na nogach i zaliczeniu ok. 10 kilometrów, wszystko było ok. Żadnego dyskomfortu, żadnego obtarcia czy uczucia zmęczonych stóp. Chodząc zauważyłem, że ich ciężar bardzo szybko przestał mi przeszkadzać i czułem się w nich wcale nie gorzej niż w butach taktycznych, trekkingowych czy o dziwo- sportowych. Zaznaczyć z tego miejsca muszę, że wcześniej przynajmniej ze dwa razy miałem do czynienia z obuwiem stricte roboczym i wielokrotnie więcej ze sportowym, taktycznym lub trekkingowym. Wrażenia z łażenia po mieście były na tyle obiecujące, że postanowiłem jak najszybciej przetestować je w terenie. Któregoś ładnego dnia, obuty w nie pognałem do Lasu Łagiewnickiego. Tu już wytyczyłem sobie dystans trochę dłuższy i przez większą część dnia przemierzyłem ok.18 kilometrów. I znów niespodzianka. Buty spisały się idealnie. Na testy zabrałem dwie pary skarpet- cieńsze i nieco grubsze, oraz przetestowałem system wiązania, raz zawiązując je bardzo mocno a kiedy indziej dość swobodnie. O dziwo i w jednym i drugim przypadku, nie pojawił się żaden dyskomfort.
Co można napisać o specyfikacji technicznej Haix Black Eagle Safety 41 Low?

Ten żółty znaczek, informuje o właściwościach antystatycznych podeszwy


Są to niskie buty robocze, wykonane z jakiegoś nieznanego mi rodzaju materiału, ze skórzanymi i gumowymi wstawkami, zabezpieczającymi nosek oraz częściowo bok oraz tył. Nie posiadają membrany gore- tex, a jedynie niezbyt gruby materiał podszewkowy, który bardzo dobrze spisuje się w wyższych temperaturach. Mi w każdym bądź razie, noga nie zagotowała się nawet w grubszej skarpecie. Wyposażone są w system szybkiego wiązania, oraz docisku, dzięki czemu możliwość poluzowania się sznurówek podczas użytkowania, praktycznie nie istnieje. Dodatkowo sznurowadła można schować w niewielką kieszonkę, umieszczoną z drugiej strony języka. Fajny patent. Buciki posiadają podeszwę, znaną już z innych modeli serii Black Eagle. Jest antystatyczna, odporna na wysokie temperatury, oleje i alkohole. Składa się z dwóch typów specjalnej gumy, twardej czarnej i nieco bardziej miękkiej- szarej. Zaś sam bieżnik, stwarza wrażenie naprawdę uniwersalnego. Nie łaziłem w nich co prawda po skalistych szlakach, ale z tego co czytałem, ten rodzaj podeszwy spisuje się dobrze nawet w górach. W każdym bądź razie, swobodnie można operować w nich na leśnych bezdrożach, jak i w miejskiej dżungli.
Po kilku miesiącach użytkowania, wad i minusów w opisywanym obuwiu nie stwierdziłem. Na upartego, mógłbym doczepić się jedynie do nieco przesuwającej się wkładki w prawy bucie, choć wydaje mi się że był to po prostu defekt mojego egzemplarza. Problem ten zażegnałem, stosując delikatną i cienką poduszkę żelową.

Rzut z przodu i od spodu. Dobrze zabezpieczony nosek i podeszwa o układzie dwuwarstwowym


Czy poleciłbym te buty? Jak najbardziej. Po raz pierwszy osobiście przekonałem się, że nawet buty sygnowane jako robocze, mogą być wygodne i przynieść wiele radości podczas użytkowania. O poprzednich butach takiego typu nie mogłem tego powiedzieć. Oczywiście gdyby nie bardzo atrakcyjna cena, zapewne nabyłbym któreś z wcześniej wymienionych (najprawdopodobniej Merrelle lub Hanzle), ale chyba los jednak chciał, żebym dziś z uśmiechem na ustach pomykał w świetnym obuwiu renomowanej firmy, zza naszej zachodniej granicy. :)

Wędrówki po lesie w obuwiu roboczym? W tym przypadku...jak najbardziej! :)








Strona producenta:
https://www.haix.com/en/
               

niedziela, 31 maja 2020

Niezapowiedzenie


To tam. Do chłodu lasu ktoś dobrnie i tak. Niestrudzenie. Niespiesznie.
Na obszarze pradawnego symbolu naderwania, gdzie tyle kilometrów jawić się może jedynie jako niestosowny żart, zostawisz wreszcie bolące, poranione stopy. Przemilczysz co trzeba. 
Na cóż twe trudy wędrowcze, po co zachwyt i kątem nieba widzenie?
Każde wyjście jest zostaniem. Każdy powrót wymyśleniem.
Gdy wszystko zastygnie na podobieństwo chwili pierwszej.
Ścieżka za domem i furtka nieśmiało w sen.
Jedyną będzie.