piątek, 24 marca 2017

Góry Bialskie / Złote 2016


Część 2- Bielice- Kowadło- Sedlo Peklo- Nyznerovske Vodospady- Vysoky hrbet- Sokoli skaly- Sedlo Peklo

Tym razem wybraliśmy się na szlaki Rychlebów (czeskiej części Gór Złotych). Zamierzeniem dnia, było dotarcie do położonych w dolinie Stribrnego potoku Nyznerovskych vodospadów, po czym przedostanie się doliną Bucinskego potoku na Vysoki hrbet w okolice szczytów Studeny i Lvi hora, by później trawersując Stribrny vrch dotrzeć do Sokolich Skał, położonych między nim a granicznym szczytem- Klonowiec.
Tego dnia na pogodę nie mogliśmy narzekać. Wraz z nastaniem ranka, przywitało nas słońce i nieliczne chmury kłębiaste. Tak w sumie było już do samego wieczora, zaś temperatura wzrastała stopniowo, by po południu osiągnąć znacznie powyżej 20 stopni.
Wpierw oczywiście idziemy na Kowadło. Szczyt ten (należący do Korony Gór Polski), jest doskonale widoczny z samych Bielic. Początkowo podchodzimy dość szeroką drogą, po czym zanurzamy się w las i dopiero tu robi się bardziej stromo. Jednak nie na długo i już przy granicy, znów posuwamy się dość wyrównaną ścieżką. Dopiero trochę później zielony szlak skręca, by rozpocząć właściwe końcowe podejście pod wierzchowinę. Po drodze zdarzają się tu całkiem spore prześwity, pozwalające na ładne widoki Gór Bialskich, a nieco wyżej również kopuły Śnieżnika. Na Kowadle strzelamy tylko parę zdjęć (zamierzamy tu jeszcze zajrzeć któregoś dnia) i zaraz rozpoczynamy zejście w stronę przełęczy Sedlo Peklo.
Od przełęczy (i granicy) prowadzi nas już szlak niebieski. Na początku jest to łagodna droga, ale zaraz szlak gwałtownie odbija w lewo i mamy dość stromo w dół. Ziemia po ostatnich opadach jest tu wyraźnie grząska, a że żadnego znaku: "Pozor! Kluzký stezka" bracia Czesi nie postawili, tempa nie zwalniamy i niebawem Iza wywija na szlaku spektakularnego orła, a od sturlania się dalej w dół zbocza ratują ją tylko... kijki. Na szczęście nic się nie stało i po krótkim złapaniu oddechu idziemy dalej, jednak aż do samego zejścia w dolinę Stribrnego potoku, poruszamy się już znacznie ostrożniej. Tam napotykamy oznaczenia szlaku zielonego, którym bez przeszkód zmierzamy w stronę wodospadu. W jego pobliżu spotykamy czeską wycieczkę szkolną, która na szczęście już szykuje się do odejścia. Niespełna kilka minut później schodzimy do skalnego wąwozu i podziwiamy malownicze kaskady, które wyżłobiły w lokalnym kwarcowym diorycie bardzo ciekawy bieg. System kaskad i wodospadów osiąga łączną wysokość 14 metrów, a najwyższe stopnie dochodzą do 3. Należy dodać, że najbliższe otoczenie uznane zostało za rezerwat przyrody, toteż poruszać się tu można jedynie po wyznaczonych szlakach.

Przy położonej obok wiacie robimy krótki postój, po czym ruszamy szlakiem niebieskim. Czeka nas teraz dość mozolne (choć niezbyt strome) podejście przez Srnći Strań, urozmaicone miłym akompaniamentem Bucinskego potoku, wijącego się równolegle do drogi. Jednak po jakimś czasie droga znika, a ścieżka którą dalej idziemy, staje się coraz bardziej stroma. Oznacza to, że podchodzimy już pod Vysoky hrbet. Na szczęście po mocnym podejściu czeka już na nas przy drodze kolejna wiatka, choć tym razem zdecydowanie bardziej nadgryziona zębem czasu. Żegnamy teraz szlak niebieski i kierujemy się drogą, trawersującą północne zbocza szczytu Smrk. Niebawem odnajdujemy szlak zielony i odbijamy nim w prawo, by zejść w dolinę Srebrnego potoku. Gdy dochodzi on znów do szerszej drogi, przed turystycznym schronem widocznym po prawej stronie, odbijamy na nieoznakowaną drogę i idziemy kawałek pod górę. Robi tu ona spory wiraż, ale my odbijamy w lewo na ledwie widoczną ścieżkę, która wspinając się doprowadza nas do kolejnej atrakcji dzisiejszego dnia, czyli Sokolich Skał.
Sokoli Skaly to bardzo fajny punkt widokowy, z którego roztacza się ładna panorama otoczenia doliny Srebrnego Potoku. Zamyka ją płaski wierzchołek Smreka, do którego z tego miejsca jest około 8 kilometrów. Tylko jedna ze skalnych grzęd Sokolich Skał jest dostępna z dróżki tu prowadzącej, choć żeby się tu dostać potrzeba nieco gimnastyki. Ale bez przesady. Każdy średnio sprawny człowiek osiągnie ją bez problemu.
Na górze spędzamy trochę czasu, podziwiając widoki i zmieniające się z każdą chwilą słoneczne iluminacje, ładnie tańczące na pobliskich grzbietach. Potem schodzimy i wracamy ścieżką z powrotem do szlaku zielonego. Mijamy wspomniany wcześniej schron, przy którym biwakuje sobie jakaś czeska rodzinka, po czym idziemy około dwóch kilometrów dość wąską asfaltową drogą, która niebawem doprowadza nas do węzła szlaków na Stribrne Udoli. Tu opuszczamy szlak zielony, odbijając w lewo na rowerowy. Fajnie trawersuje on od wschodu i południa zbocza granicznego Kowadła i po jakimś czasie doprowadza do kolejnego skrzyżowania dróg i wiatki, gdzie fundujemy sobie dłuższy postój. Znajdujemy się teraz pod najbardziej stromymi, wschodnimi zboczami Kowadła, porośniętego tutaj niesamowicie gęstym świerkowym drzewostanem. Ostatni etap wędrówki pokonujemy w dalszym ciągu szlakiem rowerowym, który cały czas trawersem doprowadza nas tym razem z drugiej strony do przełęczy Sedlo Peklo, za którą wracamy na stronę polską i poprzez Bukowy Wąwóz schodzimy spokojnie do Bielic. Dzień na szlakach Rychlebów zaliczony :)

Ranek nad Bielicami

Na zielonym szlaku

Rozpoczyna się bardziej stromy odcinek

Na szlaku

Przy granicy jest już łagodnie...

a później znów nieco pod górę

Widoczek Bielic i Gór Bialskich z podejścia pod Kowadło

Jeszcze trochę...

i meldujemy się na górze

Jagody oczywiście już są :)

Stopniowe zejście do przełęczy

Przełęcz Sedlo Peklo. Tu przekraczamy granicę

Wpierw idziemy szeroką drogą...

mijamy studzienkę...

i jakiś czas później opuszczamy wygodną drogę

Przez chwilę widać grzbiet Lvi Hory a za nią...Jesioniki. Czyżby Šerák i pobliski Keprník?

Cały czas w dół

Pojawiają się ciekawe odsłonięcia skał

W pobliżu rozdroża Pod Chlumem...

i samo rozdroże

Stribrny potok wije się najpierw z jednej...

a potem drugiej strony drogi

Dochodzimy do wąwozu

Kaskady robią się coraz wyższe

...

Główny wodospad z góry...

i z dna wąwozu

Wiata przy wodospadzie

Most nad Bucinskim potokiem

I on sam, płynący tutaj mocno wciętą doliną

Niewielkie podejście przy skalnej grzędzie...

i ponownie jesteśmy na szerszej drodze

Bucinsky potok

Na szlaku niebieskim

Niewielkie kaskady na strumieniu

Na małej polanie, zza pleców wyłania się nam grzbiet Kowadła

Zaczyna robić się stromo

Końcowe metry podejścia...

i mamy kolejną drogę

Trawers robi się coraz bardziej widokowy

Ładnie widać stąd graniczny grzbiet, z Pasieczną i Klonowcem w roli głównej

Jeszcze kilkaset metrów szerokim traktem...

i wchodzimy na szlak zielony. Najpierw trochę chaszczy...

a później już przyjemnie przez las

I prawie pod Sokolimi Skałami

Odbijamy w bok...

a potem nikłą ścieżką w lewo. Z tyłu widać Stribrny vrch

Pierwsze skały

Wchodzimy na skalną grzędę. Obok druga, dostępna jedynie dla wspinaczy

Widoki

Iza wolała siedzieć, niż stać nad krawędzią :)

Widać stąd dobrze grzbiet ze Smrecznikiem i Smrekiem

Słońce ładnie oświetlało rychlebskie grzbiety i stoki

Skały przy wychodni

Wracamy

Schron przy szlaku zielonym i biwakujący Czesi

Pojawia się asfalt

Przecinka na stokach granicznego Klonowca

Znów szumi nam Stribrny potok

Dolina jest bardzo malownicza

Kolejna z przecinek

Na szlaku

Jeszcze parę zakrętów i...

osiągamy Stribrne Udoli

Przycupnęła tu kolejna z wiat

Na szlaku rowerowym

Ostry zakręt w lewo...

i już trawersujemy zbocza Kowadła

Napotykamy niewielką chatkę. Jednak otwarty jest tylko przedsionek

Na szlaku

I jeszcze jedno rozdroże...

gdzie w widocznej po prawo wiatce, uskuteczniamy dłuższy relaks

Ruszamy dalej, cały czas trawersem

Z drogi ładnie widać Rychleby z Lvi horą

Czasem pojawia się dalsza panorama, sięgająca Obniżenia Paczkowskiego. Widać częściowo Jezioro Nyskie i (mniej wyraźnie) Otmuchowskie

Zbliżamy się do punktu wyjścia...

czyli znajomej przełęczy

Zejście do Bielic

Nad Bielicami

Na jednym z zakrętów ładnie widać Kowadło, tym razem z polskiej strony

Fragment drogi między przełęczą a Bielicami

Barani Wąwóz

Przekraczamy Białą Lądecką...

i zaglądamy do Chaty Cyborga, by wrzucić coś na ząb i dobrym piwkiem oblać udany dzień ;)
         

c.d.n.