sobota, 19 listopada 2016

Militarne zajawki


Część 2- Buty Protektor Commando

W ramach cyklu przyszła pora na pierwszą recenzję. W końcu pięć lat użytkowania to czas wystarczający, ażeby o produkcie mieć dostatecznie wyrobione zdanie. Ale od początku.
Buty Protektor Commando nabyłem jesienią 2011r. Poszukiwałem lekkiego obuwia, które posłuży mi jako jesienno-zimowe po mieście, a jednocześnie pozwoli na nieskrępowane wypady w teren najróżniejszego typu. No może z wyjątkiem gór. Zależało mi na butach tym razem nie za wysokich, ale jednak skutecznie zabezpieczających staw skokowy i zapewniających mu należytą stabilność. I oczywiście całych ze skóry, bez najróżniejszych wstawek typu "łatka- szmatka", które to dominują ostatnio w zbliżonych konstrukcjach. Trochę poczytałem, połaziłem i poprzymierzałem, po czym przyszedł czas na podjęcie decyzji.
Wybór padł na model lubelskiego producenta obuwia specjalistycznego- Protektor. Z firmą nie miałem wcześniej do czynienia, choć oczywiście trafiały do mnie pojedyncze opinie osób użytkujących ich obuwie. W większości pochlebne. Postanowiłem więc i ja spróbować. Z tego co pamiętam, za buciki zapłaciłem niewiele ponad 200zł w jednym z internetowych sklepów. Tym samym zaoszczędziłem kilka dyszek względem stacjonarnego, gdzie jednak wcześniej buciki dokładnie sobie poprzymierzałem. Co mnie skłoniło do zakupu? Obok wcześniej wymienionych zależności, głównie waga i oczywiście...cena.
Zresztą buty już od przymiarki mi się spodobały. Czuło się bowiem, że na nogach ma się solidny produkt, a nie jakieś tam jedynie cieszące oko "gównienko" :)
Miałem już wcześniej do czynienia z różnymi modelami butów militarnych i trekkingowych, zatem pewną skale porównawczą posiadałem. Nigdy jednak specjalnie nie podchodziłem do zakupów pod kątem "magii" danej marki, starając się za każdym razem koncentrować raczej tylko na konkretnym modelu. Tym bardziej, że z czasem faktycznie utrwaliłem się w przekonaniu, iż każda firma potrafi wyprodukować produkt niemalże doskonały, ale czasem wypuścić też na rynek niedopracowany chłam. No ale w końcu każdy przecież szuka i oczekuje czegoś innego, czyż nie?
Zatem nabyłem. Mimo że buciki sprawiają wrażenie masywnych, wcale takie nie są. Cholewka wykonana jest z bukatu bydlęcego hydrofobizowanego, zaś od strony wewnętrznej mamy podszewkę z wszytą paroprzepuszczalną membraną wodoodporną (TE-POR). Natomiast szczyt cholewki tworzy miękki kołnierz z owczej skóry, w którym umieszczono niewielkie otwory wentylacyjne (dla lepszej cyrkulacji powietrza podczas chodu). Całości dopełnia język na stałe połączony z cholewką, dzięki czemu ryzyko zamoczenia stopy przy brodzeniu nawet w głębokiej kałuży spada niemalże do zera. Jako że osobiście nie należę do ślepych wyznawców, bezgranicznie wierzącym w cudotwórcze właściwości membran, przy doborze obuwia staram się zawsze zwracać uwagę na liczbę przeszyć i jakość szwów. Prędzej czy później bowiem każda membrana "wyzionie ducha", albo przynajmniej dość znacząco straci na wydajności.
I nie oznacza to wcale, że but jest już do niczego i można rzucić go w piwnicy na stertę ziemniaków. Można użytkować dalej, ale pamiętać trzeba wtedy o właściwej impregnacji. A przy konstrukcji z niewielką ilością szwów, będzie to zdecydowanie łatwiejsze. O impregnacji napiszę może kiedy indziej, a teraz wróćmy do Protektorów.

Kolejnym istotnym elementem omawianego obuwia jest podeszwa. Tu producent zaszczycił nas terminologią typu "samoczyszcząca" ,"antypoślizgowa" i "antystatyczna", ale póki nie pójdziemy w teren i nie sprawdzimy jak jest naprawdę, nie rozwikłamy tajemnicy drzemiącej w owych zaklęciach. Jedno natomiast można powiedzieć od razu. Podeszwa składająca się z dwuwarstwowego poliuretanu, jest niezwykle elastyczna. Zgina się w rękach niemalże jak te z obuwia sportowego! To oczywiście znacząco odróżnia te buty od wielu innych, gdzie część ta wykonana jest z gumy lub kauczuku. A jak jest z samoczyszczeniem? Ja zawsze uważałem i uważam, że nie ma podeszew tego typu. Wszystko zależy bowiem od tego w co wdepniemy. Jeśli wejdziemy w glinę lub psią kupę, to z czasem faktycznie co nieco skruszy się i odpadnie. Ale już przy spotkaniu z materiałem typu żywica lub smoła tak różowo nie będzie, bez względu na zastosowany bieżnik.
Bieżnik w Protektorach Commando nie jest może głęboki i trudno mówić o nim "agresywny", a jednak na podłożu różnego typu radzi sobie nad wyraz dobrze. Na miejskich chodnikach, również tych zimą  oblodzonych i przysypanych śniegiem, można w niej poczuć się o wiele pewniej niż na wielu renomowanych podeszwach, z Vibramem na czele. Oczywiście vibramów jest od pyty, natomiast na rodzimym rynku głównie dominuje kilka sprawdzonych typów. Z nich to właśnie, w mojej ocenie jedynie Vibram Foura pretenduje do tytułu podeszwy "na każdą okazję i w każdy teren". Natomiast buty z Lublina, pod tym kątem zaskoczyły mnie naprawdę na plus. Nie przypominam sobie sytuacji, bym zaliczył w nich jakiś niekontrolowany poślizg, o wywinięciu orła już nie wspomnę. W terenie jest podobnie. Mimo że to nie jest but stricte trekkingowy, bez problemu można zasuwać w nim po lesie, jakichś piachach czy podłożu błotnisto- grząskim. Pamiętam że jakoś niedługo po ich kupnie, pokonałem trasę dwudziestu kilku kilometrów w dość zróżnicowanym terenie (z przewagą lasu mieszanego). Po wędrówce z przyjemnością stwierdziłem że nogi nie zmęczyły mi się ani trochę, nie miałem żadnych otarć o pęcherzach nie wspominając, a buty stabilnie trzymały nogę podczas pokonywania najróżniejszego rodzaju przeszkód. Wcześniej jakoś zawsze bardziej ufałem obuwiu wyższemu, natomiast eksploatacja Protektorów uświadomiła mi, że but wcale nie musi sięgać kolan, by dostatecznie dobrze trzymał nogę :)
Skosztowałem więc z nimi przez lata najróżniejszego terenu, za wyjątkiem górskiego. Natomiast znajomy przemierzył w omawianym obuwiu prawie cały Masyw Ślęży i jak sam zapewniał, w bucikach było mu nie mniej przyjemnie niż w jego "wypasionych" Chiruca Gredos Supra . Może więc faktycznie o czymś to świadczy?

Jeśli chodzi o amortyzację, to również należałoby użyć tutaj jedynie ciepłych słów. Buciki wręcz doskonale amortyzują na sztywnym i twardym podłożu, toteż nawet biegnąc w nich czujemy się niemalże jak w jakichś adidaskach, a nie obuwiu taktycznym. Zresztą co by nie mówić, to podeszwy PU konstruowane są właśnie z myślą o tego typu udogodnieniach. Na pięcie mamy dodatkowo umiejscowiony element (shock absorber), rozkładający siłę uderzenia na boki i w stronę śródstopia. Dzięki czemu nie musimy obawiać się dyskomfortu i urazów nawet przy nagłych i szybkich zeskokach.
No dobrze, a jak ma się sprawa z tą całą wodoodpornością? Otóż nie mogę z tego miejsca zbyt obiektywnie oceniać tych parametrów membrany, jako że od samego początku poddawałem buciki dość sumiennej impregnacji. Jestem bowiem od pewnego już czasu nastawiony do owej czynności wręcz fetyszystycznie i nie wyobrażam sobie wyjść w teren (czy nawet na miasto) w odpowiednio niezabezpieczonym obuwiu. Cóż...tak już mi się ubzdurało :)
Zatem nie żałowałem specyfików i smarowałem równo od samego początku. Buty oczywiście nigdy nie przemokły, choć niekiedy po zimowych roztopach przyszło mi taplać się kałużach spokojnie sięgających kostek. Zaznaczyć też muszę, że przynajmniej parokrotnie buciki miałem na sobie w okresie później wiosny, gdzie temperatura spokojnie przekraczała 20st. Ale również  w tym przypadku obyło się bez przykrych niespodzianek i stopy nie zagotowałem. Może więc zapewnienia producenta, co do tej cyrkulacji wcale nie są przesadzone? W drugą stronę jest zresztą podobnie. Nosiłem je przy mrozach między -5 do -20 i raczej nie zmarzłem, mimo używania głównie zwykłej skarpety trekkingowej, niekiedy tylko wymieniając na grubszą wojskową, na czystej wełnie.

Ale cóż...jak to ze wszystkim bywa, kiedyś wreszcie musi przyjść czas rozstania. Moje Protektory Commando po pięciu latach dość intensywnej eksploatacji, zaczęły zdradzać wreszcie symptomy wieku zaawansowanego :) Najpierw na piętach w obu butach pojawiły się dość znaczące pęknięcia, a ostatnio również na prawym z nich, też w okolicy pięty tyle że z boku, zaczęły ziać złowieszczo dwie koszmarne szczeliny. A ponieważ procesu tego raczej już nie da się zatrzymać, można więc przyjąć, iż właśnie w tym momencie buty spokojnie mogą już sobie przejść na zasłużoną emeryturkę :)

Podsumowując moją subiektywną mini recenzję, buty taktyczne Protektor Commando, to według mnie produkt godny uwagi dla wielu osób: militarystów, survivalowców, wędkarzy, poszukiwaczy, myśliwych, turystów a nawet zwykłych zbieraczy rydzów :) Za niewielkie pieniądze dostajemy lekkie, wygodne i trwałe obuwie, które z racji specyfikacji poradzi sobie dobrze nie tylko w "miejskiej dżungli", ale także na wypadach w nader zróżnicowany teren. Przy choć dostatecznej "opiece", dzięki której zapewnimy skórze odpowiednich wartości odżywczych (tłuszcz do skór + pasta woskowa lub olejowa), możemy śmiało przypuszczać, że buciki przez kilka lat będą służyć nam niemal koncertowo, nawet podczas "ostrzejszej" eksploatacji.

Pięciolatki Commando na emeryturze :)

Z tyłu, wyraznie rzuca się w oczy wyżej "nalana" podeszwa i system chroniący ścięgno Achillesa

Język typu miechowego wszyty jest bardzo wysoko

Podeszwy świetnie amortyzują, zaś bieżnik sprawdza się na wielu różnych podłożach

Połączenie oczek i haków, pozwala na bardzo szybkie zawiązanie buta

Pęknięcia na boku pięty

Pęknięcia na spodzie podeszwy

Protektor Commando w terenie. Na polnych kamorach trzymały się niczym gekon ściany :)
    

    Strona producenta: http://www.protektorsa.pl/
                

6 komentarzy:

  1. "Made in Europe"-wykonane rzetelnie?
    www.thelocal.ch/20161118/report-workers-paid-pittance-for-swiss-army-boots
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rumunia to obecnie chyba największa "fabryka" w Europie, dla wszelkiej maści producentów odzieży i obuwia specjalistycznego oraz outdoorowego. Jak widać, nawet takim odbiorcom jak armia szwajcarska to nie przeszkadza :)

      W Polsce też przez jakiś czas produkowano buty kontraktowe dla niemieckiej Bundeswehry. Co prawda nie trwało to długo i obecnie ze wschodniej Europy jedynie czeska firma Prabos zaopatruje ich wojska.

      Z tymi rzeczami szytymi w Rumunii ponoć wcale nie jest tak źle. Pewnie mają trochę lepszą kontrolę jakości, niż w fabrykach "małych żółtych rączek" :)

      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Myślałeś o takich butach?
    http://www.z-style.cz/pl/bennon-pracovni-a-bezpecnostni-obuv-prim/bennon-uniform-commodore-S3.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy kupowałem Protektory o Bennonach nikt nie słyszał, bo firma była u nas praktycznie nieznana i wielu wolało sięgać po Magnumy czy Batesy (z tego typu laczków).

      Natomiast dzisiaj pewnie brałbym je pod uwagę, jako że czeska firma coraz śmielej poczyna sobie na rodzimym rynku, a i opinię o swoich produktach mają nie najgorszą.

      Usuń
  3. Pepiki dobre buty robili, przykładem Bata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. Bata znacznie rozszerzyła ofertę i teraz z powodzeniem weszła nawet na rynek obuwia specjalistycznego. Mój ojciec miał kiedyś ich półbuty (kupił na wycieczce w Pradze) i chwalił sobie, jako jedne z najwygodniejszych w jakich łaził.

      Usuń