sobota, 21 stycznia 2017

Góry Sowie 2015


Część 5- Grządki- "Kompleks Osówka"- Moszna- "Kompleks Włodarz"- Chłopska Góra- Walim

Krótka wycieczka, której naczelnym zamierzeniem było dotarcie do dwóch głównych atrakcji kompleksu "Riese" (oczywiście w ujęciu czysto komercyjnym) i zejście pod ziemię wytyczonymi trasami turystycznymi. Z wyżej wymienionych znałem jedynie Włodarza, na którym byłem przelotnie prawie dziesięć lat wcześniej, choć okoliczności jego poznawania nie należały jednak do moich wymarzonych. Teraz chcieliśmy, by wyglądało to nieco inaczej.
Walim opuściliśmy drogą wiodącą w prostej niemalże linii do przysiółka Grządki, ulokowanego między wzgórzem Moszna a bezimiennym wzniesieniem 735m.n.p.m.,nad wsią Rzeczka. Cały czas napieraliśmy asfaltem, aż odbiliśmy czarnym szlakiem rowerowym, prowadzącym wprost pod sztolnie na Osówce.
Najpierw jednak trzeba było cofnąć się do pawilonu przy parkingu i wykupić bilet, by później powrócić przed sztolnię nr.2 którą to schodzi się pod ziemię i przed nią, oczekiwać grzecznie na przewodnika. Okazało się że źle nie trafiliśmy, bowiem weszliśmy w skład około 10-osobowej grupy, której większość stanowili pracownicy jakiejś firmy z Wrocławia, robiących sobie właśnie imprezę integracyjną. Zatem ominęło nas tym razem widmo obcowania z siejącymi spustoszenie klasami gimnazjalistów i grup zbliżonych (vide- Złoty Stok). Od samego początku nie dawał mi spokoju fakt, iż twarz naszego przewodnika wydawała mi się jakaś dziwnie znajoma ;)
Wkrótce jednak doznałem olśnienia! Okazało się bowiem, że oprowadzał nas nie kto inny, a Pan Grzegorz Borensztajn, wielki miłośnik tematyki "Riese" z Głuszycy, którego bloga poczytywałem swego czasu dość często :)  "Bormann" okazał się być nie tylko sprawnym przewodnikiem, ale też fascynującym rozmówcą w sprawach związanych z Górami Sowimi i ich tajemnicami. Ogólnie po całym zwiedzaniu mieliśmy okazję w spokoju pogadać sobie z Grzegorzem, a moja, chociaż delikatna znajomość z pewnymi ludźmi "od Riese" (dzięki Wojtek za konsultacje w sprawie "cerowanej" mapy), zaowocowała zupełnie inną rozmową na rzeczone tematy :)

Zwiedzanie przebiegało sprawnie, a wzbogacone było atrakcjami specjalnymi, jak choćby pokonywanie zalanego chodnika najpierw jakimś pływającym żelastwem do którego nabierała się woda, a potem już pieszo po drewnianych deskach, tyle że w całkowitej ciemności. Jak się okazało nie każdy miał na podorędziu podręczną latarkę czy czołówkę i dwóch wrocławiaków nie ukończyło tej próby, bez przymusowego umycia obuwia. Ogólnie było wesoło :) Przypomnę tylko, że ogólna długość wyrobisk na Osówce wynosi 1 750m., powierzchnia 6 700m2 a kubatura 30 000m3.


Po wyjściu na powierzchnię, zapragnęliśmy poznać nieco infrastrukturę naziemną obiektu, a w zasadzie jego  najczęściej odwiedzane zakątki. Czarnym szlakiem podeszliśmy więc pod "siłownię" oraz "kasyno", pokręciliśmy się w ich rejonie, po czym skierowaliśmy się zboczem Osówki aż po szlak czerwony. Tu z kolei odbiliśmy na dość szeroką drogę, która trawersując Moszną oraz Jaworek, doprowadziła nas w okolicę góry Włodarz. Nie chcąc szorować dalej szlakiem rowerowym aż pod same sztolnie, odbiliśmy nieco w dół i skierowaliśmy się na "dziki" szlak, okrążający część kompleksu od strony Chłopskiej Góry i Stankowej.

Drogowskaz na Włodarza. Początek lat 30.
Ostatnie kilkaset metrów pokonaliśmy asfaltem, idącym pod kompleks od strony Jawornika.
Na miejscu poczekaliśmy chwilę, po czym zeszliśmy pod ziemię, tym razem w jeszcze mniejszej grupce głównie jak się okazało-emerytów. Najpierw było na piechotę, a później zajęliśmy miejsca w specjalnych łódkach, którymi przepłynęliśmy zalane odcinki. Następnie weszliśmy na wyższy poziom, tam też chwilę pokluczyliśmy, by później pomału skierować się już w stronę wyjścia. Włodarz to największy poznany obiekt podziemny w "Riese". Długość korytarzy wynosi tu 3 100m, powierzchnia 10 710m2 a kubatura: 31 362m3 poziomu dolnego i 10 625m3 górnego, czyli łącznie 42 000m3.


Na zewnątrz ogrzaliśmy się trochę przy ognisku wciąż palącym się na placu (jak wiadomo, w sztolniach nikt nie dogrzewa :)), po czym spokojnie i bez pośpiechu ruszyliśmy w drogę powrotną do Walimia.

P.S. Na blogu Wojtka, można znaleźć wiele wartościowych informacji oraz przemyśleń odnośnie w/w kompleksów i spojrzeć na problem z nieco innej (niż medialna) perspektywy.
Osówka:
http://riese-inne.blogspot.com/2012/10/osowka-siownia.html 

http://riese-inne.blogspot.com/2016/02/osowka-siownia-inne-spojrzenie.html

http://riese-inne.blogspot.com/2012/08/osowka-betoniarnia.html 

http://riese-inne.blogspot.com/2012/08/osowka-betoniarnia-cd1.html 

http://riese-inne.blogspot.com/2014/07/osowka-wartownie.html 

http://riese-inne.blogspot.com/2014/07/osowka-wartownie-cd2.html 

http://riese-inne.blogspot.com/2014/07/osowka-wartownie-cd3.html 

http://riese-inne.blogspot.com/2015/02/osowka-gebiej-w-las.html 

Włodarz:
http://riese-inne.blogspot.com/2012/10/wodarz.html 

http://riese-inne.blogspot.com/2016/05/wodarz.html 

Widoki znad Walimia

Asfaltem w stronę Grządek

Towarzyszył nam widok  głównego grzbietu Gór Sowich...

z doskonale widoczną Małą Sową

...

Na szlaku rowerowym

Mijamy sztolnię nr.1 na Osówce

Chyba resztki podkładów

Infrastruktura naziemna na Osówce

Wreszcie docieramy do sztolni nr.2...

gdzie oczekujemy na wejście

Na tyłach budynku z lewej strony sztolni, walały się takie oto metalowe drzwi

Fundamenty w pobliżu sztolni nr.2 Czyżby stacji kompresorów?

Wchodzimy...

Strzelnica na wartowni...

i część dalsza

...

Jeden z korytarzy

Dochodzimy do zalanej części, ładujemy się do metalowego ustrojstwa...

którym najpierw płyniemy...

a później, po mokrych dechach przemierzamy dalszą część korytarza

Fanty znalezione przez grupę poszukiwawczą "Klin"

Idziemy dalej

"Bormann" opowiada

Największa hala na Osówce...

niesamowicie kontrastuje z pobliskimi, niewielkimi korytarzami

Tunel o przekroju litery "T"

c.d.

I jeszcze dalszy, położony już w "jedynce"

Podobno ostatni oryginalny wagonik wąskotorówki

Wychodzimy...

z miejsca kierując się na stok Osówki

Docieramy do "siłowni"

...

Włazy prowadzące gdzieś wgłąb

Na "siłowni"

c.d.

Betonowy mur obok "kasyna"

"Kasyno"

W środku

c.d.

Dobrze widoczne ściany wyłożone supremą

Kanał techniczny?

"Kasyno" c.d. Jego powierzchnia to 680m2 / kubatura: 2 300m3

c.d.

Wejście do tunelu przy "kasynie"

I sam tunel, mający najprawdopodobniej łączyć "kasyno" z szybem

Wylot tunelu

Szyb na Osówce

Z ziemi na każdym kroku wystają części infrastruktury

Widok z góry na prawie sześciokątne pomieszczenie, z wylotem tunelu

Rury instalacji grzewczej?

Najprawdopodobniej jeden ze zbiorników na piasek lub żwir, w pobliżu "kasyna"

Ruszamy dalej

Mniej więcej w połowie drogi między Osówką a Moszną...

trafiamy na drogę...

która trawersując Moszną, prowadzi aż na Włodarza

Skamieniałe worki cementu na zboczach Mosznej

Wreszcie odbijamy w bok...

i poprzez tajemnicze głazowiska...

oraz zarośnięte ścieżki, kierujemy się na Włodarza

Momentami widać stąd wzniesienia Działu Jawornickiego

Włodarz. Imponujące betonowe podpory...

...jakiś zbiornik...

...oraz niewielki bunkier, "przyklejony" do stoku

Widoki na Dział Jawornicki, tym razem już z drogi asfaltowej

Wejście główne

Kolejne fundamenty

"Domek nad "żabnikiem"

Chwila oczekiwania...

i niebawem ruszamy pod ziemię

Włodarz posiada rozległą sieć podziemi w stanie "surowym"

Szyb

Docieramy do łódek

Zalane wyrobiska

Co chwilę mijamy jakąś odnogę

c.d.

W końcu dobijamy na "przystań"...

i kierujemy się na wyższy poziom

...

Kolejna "surowa" odnoga

c.d.

Wartownia...

i znajdujące się tu symbole, które urosły już do rangi "mistycyzmu Riese" :)

Sztolnia nr.3

Fragment ruin tzw. "miasteczka SS"

Masyw Włodarza, z drogi łączącej Jugowice i Walim


c.d.n.

Źródło archiwalnego zdjęcia: http://dolny-slask.org.pl/ 
Źródło planów:M.Aniszewski, P.Zagórski: Podziemny świat Gór Sowich. Wydawnictwo "Technol" 2006 






   

4 komentarze:

  1. W latach 50 i 60 ub.w.często dochodziło do pożarów gospodarstw na terenie Grządek-przeważnie wieczorem.Gdy tylko zauważyliśmy łunę w okolicach przekaźnika,to był znak,że"Niemcy podpalili"kolejne gospodarstwo:)Przeważnie gospodarstwa ulegały doszczętnemu spaleniu.Wokół ganiała przestraszona trzoda,bydło..."Niemcy"znikali bez śladu:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może działał jakiś lokalny "sowiogórski piroman"? ;)

      Usuń
    2. Obciążona instalacja wysiadała:)Prawie każdy w Grządkach pędził bimber.A zacier,żeby szybciej"dojrzewał"potrzebuje ciepła.U takiego jednego gospodarza widziałem kilkanaście grzałek elektrycznych na poddaszu,na nich ułożone warstwy cegieł,wokół kilkanaście butli z zacierem.
      Na pytanie,ile płaci za prąd,roześmiał się-był elektrykiem w ZPL"Walim":)Każdy miał tam w domu"pajączka".
      W kompleksie"Osówka"pierwszy raz byłem w 1955 roku."Siłownia"jeszcze się nie kruszyła,żadnych krzaków,mchów-tylko drzewa w beczkach,jest jeszcze kilka świerków z wrośniętymi obręczami,ale i one wkrótce pójdą pod topór.

      Usuń
  2. No to czekam na ciąg dalszy :-).

    OdpowiedzUsuń