wtorek, 6 stycznia 2015

Ludzkie "żniwa"


Uwaga! Niniejszy wpis zawiera drastyczne zdjęcia ludzkiego okaleczenia (również okaleczeń zwierząt). Nie ma on jednak na celu ani kultywowania przemocy, ani też nieuzasadnionego ukazywania wizerunku jego ofiar. 
Z uwagi na jego tematykę, ma on charakter czysto edukacyjny.

O problemie okaleczeń zwierząt wspomniałem już jakiś czas temu, opisując na blogu pewne tajemnicze i nie do końca zweryfikowane zdarzenia i obserwacje. Ponieważ problem jest złożony i trwa od kilku dziesięcioleci, przypomnę skrótowo o co chodzi.

Okaleczenia zwierząt to temat realnie istniejący od przynajmniej końca lat 60., choć najnowsze badania sugerują, iż pojedyncze przypadki tego typu zdarzały się już dekadę wcześniej. Za rzekomo pierwsze głośne okaleczenie uważa się to, dokonane we wrześniu 1967r. w stanie Kolorado, gdzie ofiarą padła trzyletnia klacz "Lady".
Właścicielka rancza znalazła ją w odległości ok. 800m od niego. Zwierze było strasznie okaleczone, z jego szyi usunięto skórę i mięso aż do kości. Reszta była praktycznie nietknięta.
Najdziwniejsze było jednak to, że ciało zwierzęcia znajdowało się prawie 100m od swoich ostatnich śladów. Śledczy badający sprawę, odkryli jednakże dwa zgniecione jakimś ciężarem pobliskie krzaki, a obok jednego z nich, odkryto osiem rozmieszczonych regularnie, dwunastocentymetrowych wgłębień. Również pierwsi przybyli na miejsce świadkowie, poczuli dziwną, jakby mdławą woń, nie przypominającą jednak odoru rozkładającego się ciała. I tyle. Sprawy nie rozwiązano, jak i wielu tysięcy innych, które pojawiły się w kolejnych latach.

Początek zarejestrowanych okaleczeń przypada na koniec lat 60. jednak do pojedynczych zdarzeń dochodziło już wcześniej.

Zaznaczyć trzeba, iż szczyt okaleczeń bydła przypada na połowę lat 70. Wtedy też do głosu zaczynają dochodzić "eksperci", którzy problem upatrują w działaniach nie tylko lokalnych drapieżników, ale też działających pod ukryciem nocy- sekt satanistycznych!
Nie trzeba być zbyt rozgarniętym by zrozumieć, że takie opinie urągają zdrowemu rozsądkowi, zważywszy chociażby na trudny do jednoznacznego wyjaśnienia, stan wielu zwłok. Po jakimś czasie pojawia się zatem...aspekt ufologiczny. Oto bowiem coraz częściej pojawiają się świadkowie, którzy niejednokrotnie w pobliżu miejsc okaleczeń widzą na niebie niezwykłe obiekty oraz światła.

Tak było w przypadku wspomnianego już doktora Altshulera tuż przed rozpoczęciem przez niego badań w regionie Parku Narodowego Great Sand Dunes w stanie Kolorado. Słyszał on o obserwacjach UFO na tym terenie, postanowił więc udać się tam i czuwać przez kilka nocy. Jednej z tych nocy między godziną 2.00 i 3.00 ujrzał zbliżające się powoli bardzo jaskrawe białe światła przesuwające się nieco poniżej szczytów gór Sangre de Christo. "Wiedziałem, że na szczycie tych skalistych gór nie ma żadnych dróg -powiedział podczas spotkania z ufologiem brytyjskim Timothym Goodem -światła nie mogły więc być reflektorami samochodów. W pewnej chwili pomyślałem, że zbliżają się do mnie, ponieważ stawały się coraz większe. Ale nagle wzbiły się z ogromną prędkością w górę i zniknęły". Obraz ten zbulwersował doktora Altshulera, podobnie jak przypadki okaleczeń zwierząt w tym regionie, o których zbadanie poproszono go nieco później. Zabronił nawet podawania swojego nazwiska w prasie. "Byłem przerażony -zwierzał się Timothy'emu Goodowi -nie mogłem jeść ani spać. Bałem się, że mnie odkryją i zostanę zdyskredytowany, utracę wiarygodność w świecie medycznym. Przeżycie z 1967 roku tak mną wstrząsnęło, że kompletnie wykreśliłem je ze świadomości.

Sprawa nabierała jednak tempa. W samym 1975 roku, w 28 zachodnich stanach Ameryki odnotowano prawie 1600 przypadków okaleczeń zwierząt. Nie inaczej było później, w latach 80. i 90., głównie w Nowym Meksyku, Kolorado, ale także bardziej na wschodzie- w Alabamie i Tennessee.
Nie zmieniał się też zbytnio rodzaj obrażeń.

Opis szokujących okaleczeń powtarzał się. Ten sam ich rodzaj stwierdzono w najbardziej oddalonych od siebie regionach. Wszędzie zwierzęta były pozbawione krwi, wszędzie brak było w pobliżu śladów, w tym śladów pojazdów lub stóp. Niektóre ofiary miały przetrącone nogi, jak gdyby zrzucono je z pewnej wysokości. Niekiedy znajdowano je na drzewach z połamanymi gałęziami. Rogi części okaleczonych krów były wbite w ziemię. Z reguły pobierano od ofiar oczy, język, żuchwę, uszy, odbyt, genitalia, wewnętrzne narządy rozrodcze. Skórę zdejmowano niezwykle precyzyjnie, niemal geometrycznie. Były także przypadki pobrania narządów wewnętrznych w taki sposób, że normalnie nie mogłyby przejść przez ujawnione na ciele otwory.
Wszystkie cięcia były wyjątkowo dokładne, wykonane z chirurgiczną precyzją. Jedyną znaną ludziom metodą uzyskania takiej precyzji jest chirurgia laserowa. John Altshuler zauważył, że mniej więcej w trzydziestu procentach przypadków tkanki były podgrzewane do wysokiej temperatury. Dziennikarka Linda Moulton-Howe demonstruje w filmie ‘A Strange Harvest’, jak działa ciężka aparatura laserowa w tradycyjnej sali operacyjnej: cięcie laserem, który zwęgla ciało, nie jest tak precyzyjne jak cięcia na okaleczonych zwierzętach.

Jedno z typowych okaleczeń. Widać starannie wypreparowaną skórę na pysku zwierzęcia, brak oczu, oraz okolic uszu.

Warto tu odnotować, że w miarę postępów w badaniach okaleczonych zwierząt oraz miejsc gdzie odnajdywano ich ciała, z czasem wysnuto różne ciekawe wnioski. Badania komórek martwych zwierząt oraz próbek trawy w ich pobliżu, sugerowały zasadnicze zmiany biologiczne, które mogły być wynikiem naświetlania np. intensywną wiązką mikrofal. Zatem potwierdzało to tylko tezę, iż skrupulatnie przeprowadzona sekcja zwierzęcia dokonana została przy pomocy innych niż konwencjonalne narzędzi. Jednak dopiero badania techniką mikroskopową okazały się prawdziwym nokautem. Pokazały one bowiem, że cięcia dokonane zostały między ściankami komórek, czyli w sposób dla oficjalnie współczesnej techniki całkowicie nieosiągalny. Badacze byli skonsternowani. Jak powiedział jeden z nich, Christopher O’Brien z Kolorado- "Nie można w ciągu zaledwie piętnastu minut wypuścić wszystkich płynów ustrojowych z ważącego pięćset kilogramów zwierzęcia, ale tak się dzieje. Nie da się usunąć żadnego z głównych narządów, nie dostając się do jam wewnątrz ciała, ale tak się dzieje. Były przypadki, w których zostały usunięte narządy, a nie znaleziono zewnętrznych nacięć”   

Lata mijały. Mimo że problem mutylacji (tak fachowo zaczęto nazywać okaleczenia) początkowo dotyczył jedynie USA, to z czasem "rozlał się" niemalże na cały świat. Już pod koniec lat 70. sukcesywnie pojawiały się doniesienia z Meksyku, Kanady, Brazylii, Argentyny, Kolumbii, Wenezueli i Australii. Również w Europie dochodziło do podobnych, a najwięcej meldunków odnotowywały kraje takie jak Wielka Brytania, Francja, Szwecja czy Hiszpania.

Równolegle do argumentu o okaleczaniu zwierząt przez Obcych (lub też przez specjalne tajne komórki rządowe oraz wojskowe), rozwijał się inny, który winowajcę tych brutalnych czynów upatrywał w tajemniczej istocie widywanej od pewnego już czasu, wobec której zastosowano dość wymowną nazwę:  chupacabra (hiszp- wysysacz kóz).
Obie koncepcje miały i mają swoich zwolenników oraz przeciwników. Obie opierają się na wielu znamiennych obserwacjach i starają się wytłumaczyć zaistniałe zjawisko, bazując na swoich własnych wykładnikach. Zjawisko dodajmy, które od początku nosiło w sobie zbyt duży ładunek nie tylko niezrozumienia, ale też najzwyklejszej w świecie...grozy. Jednak ni stąd ni zowąd, nowe jej pokłady zostały odsłonięte w roku 1984. Wtedy to w Brazylii, na obszarze miasta Sao Paulo niedaleko zbiornika Guarapiranga, znaleziono kolejne szczątki. Tym razem...ludzkie.

Zbiornik Guarapiranga

W 1988, cztery lata po znalezieniu ciała, brazylijski badacz Zapata Carcia i Dr. Rubens Goes po raz pierwszy ujawnili opinii publicznej szczegóły tego przypadku.
Zapata & Dr. Rubens są również w posiadaniu serii fotografii, które zostały im przekazane przez informatora pracującego w brazylijskiej policji. Podczas dotyczącego tego przypadku wywiadu z policją, ku ich zaskoczeniu, szef dochodzenia w tej sprawie zaoferował swoje akta z tej sprawy.

Policja jest odpowiedzialna za prowadzenie śledztwa w sprawie zbrodni… jednak to morderstwo dowodzi, że przekracza ono wszystko co mógłby wymyślić nawet najbardziej chory kryminalny umysł. Raport był raczej prosty w tym, że nie było żadnych śladów walki. Typowa przemoc nie miała tam miejsca. Nie brała w tym udziału żadna broń ani więzy.

Raport [...] ujawnił więcej o tym co się tam wydarzyło niż mogla to stwierdzić policja. Raport z autopsji stwierdza: "Zaobserwowaliśmy usunięcie obszarów prawej i lewej gałki ocznej, opróżnienie jamy ustnej, gardzieli, gardła, karku, rejonów lewej i prawej pachy, brzucha, miednicy mniejszej, obszaru lewej i prawej pachwiny.


Raport z autopsji (w języku hiszpańskim) tu:
autopsy report

Wycinek z owego raportu:
"Obszary pachwinowe po obu stronach pokazują miękkie punkty w miejscach gdzie organy zostały usunięte. Nacięcia zostały wykonane na twarzy, wnętrzu klatki piersiowej, brzuchu, nogach, ramionach i na piersi. Barki i ramiona posiadają perforacje o średnicy 1 do 1,5 cala w miejscach gdzie tkanka i mięśnie zostały wytłoczone. Krawędzie perforacji były jednakowe tak jak i ich rozmiar. Klatka piersiowa skurczyła się w wyniku usunięcia organów wewnętrznych." 

Jedno ze zdjęć ofiary
Reszta zdjęć ciała:
http://davidicke.pl/images/forum/articles/alien/mute2.jpg 
http://davidicke.pl/images/forum/articles/alien/mute4.jpg 
http://davidicke.pl/images/forum/articles/alien/mute5.jpg 
http://davidicke.pl/images/forum/articles/alien/mute7.jpg 

Dalsze wytyczne raportu:
"Zaobserwowaliśmy usunięcie obszarów prawej i lewej gałki ocznej, opróżnienie jamy ustnej, gardzieli, gardła, karku, rejonów lewej i prawej pachy, brzucha, miednicy mniejszej, obszaru lewej i prawej pachwiny. Precyzyjne "cięcia foremkowe" otworów użytych do wyciągnięcia organów wewnętrznych odkryto na strategicznych pozycjach na całym ciele. Ten poziom precyzji sugeruje, że tej operacji dokonano z szybkością, użyciem gorąca lub laserów, wszystko to miało miejsce w czasie gdy obiekt wciąż żył."

I kolejne:
"BADANIE WEWNĘTRZNE: ...po otworzeniu jamy czaszki przy użyciu techniki Griessingera odkryliśmy:
17) nienaruszoną oponę;
18) obrzęk mózgu".


W analogicznych sytuacjach, obecność obrzęku mózgu bez jego bezpośredniego traumatycznego źródła, jest silną charakterystyką śmierci w męczarniach. W potwierdzeniu "Wniosek" z autopsji, jako causa mortis (przyczynę zgonu) wymienia się:

" [...]ostre krwotoki w wielokrotnych urazach. Jest to część causa mortis w wyniku stymulacji nerwu błędnego (co oznacza zatrzymanie krążenia i oddechu spowodowane przez ekstremalny ból). Ofiara pokazuje urazy z istotnymi cechami reakcji, tzn., jest w tym udział "tortur". Sugerowane modus operandi to: cięcia w częściach miękkich i naturalnych otworach ciała z użyciem urządzeń ssących".

W dodatku do szokujących fotografii, fakt że oficjalny raport z autopsji stwierdza wprost, że ofiara została poddana wycięciom i użyciu "urządzeń ssących" wynosi te sprawę ponad poziomy najbardziej niepokojących potworności, jakie kiedykolwiek przydarzyły się istocie ludzkiej.

Biorąc pod uwagę kompletnie niemoralną naturę tego podejrzewanego pozaziemskiego okaleczenia i wnioski z autopsji, które świadczą o ataku serca spowodowanym przez ekstremalny ból co oznacza, że ofiara była niestety niemal z całą pewnością żywa podczas gdy to systematyczne okaleczenie miało miejsce.
I rozważmy mający tu miejsce profil psychologiczny. Jasne jest, ze istoty które tego dokonały nie mają żadnego poważania dla moralności czy ludzkiego życia. Oni byli precyzyjni. To było systematyczne. To było wydajne. Dlaczego więc nie zabili swojego obiektu przed wydobyciem materiałów cielesnych? Inteligencja stojąca za tym nie dbała o ból który ta ofiara wycierpi. Z całą pewnością była to męczeńska śmierć.

Jeśli wrodzony sceptycyzm i w tym przypadku każe nam zachować ostrożność co do przypuszczeń, że śmierci tego człowieka winni są Obcy, wówczas należy poważnie zastanowić się kto inny może stać za tak znamienną i precyzyjną wiwisekcją?
Czy pewne agencje rządowe lub kręgi wojskowe realizują program, w którym ludzie pełnią tylko rolę narzędzi lub wręcz zabawek w ich rękach? A może są jedynie monetą przetargową, w jakimś daleko zaawansowanym, a trudnym do zrozumienia z obecnej perspektywy przedsięwzięciu? Biorąc pod uwagę fakt, że przez lata wypłynęło wiele nader ciekawych i istotnych informacji o tym, że zdala od opinii publicznej realizuje się pewne zakrojone na dużą skalę operacje, oraz finansuje mgliste i odpowiednio zakamuflowane projekty, należy przypuścić że tak się właśnie dzieje.
Jednak jeśli to oni stoją za sprawą okaleczeń zwierząt lub ludzi, to jaki jest sens dokonania wysoko skutecznego i złożonego procesu okaleczenia (z użyciem zaawansowanej technologii), a następnie pozostawienie na miejscu najbardziej znaczącego dowodu, jakim jest ciało? Gdzie tu logika?
A może jednak istnieje inne wytłumaczenie?

Nie spowodowały tego w ogóle żadne żywe istoty. [...] odpowiedzialni za to uprowadzenie są maszyny napędzane przez inteligencję obliczeniową. Obce roboty. Jak bardzo może się to wydawać naciągnięte możliwe jest, że mogą istnieć zorganizowane rasy robotycznych inteligencji które mają możliwości podróży międzygwiezdnych. Można to przynajmniej rozważyć biorąc pod uwagę fakt, że ktokolwiek dokonał tej systematycznej ekstrakcji nie ma nawet na odległość najmniejszego śladu ludzkich uczuć. Pewien przypadek z USA wskazuje na to, ze mogą tego dokonywać samobieżne, niewielkie i automatyczne bardzo agresywne i szybkie statki - drony.


Niewiarygodne? A może nie do końca. Takiej możliwości nie wykluczał np. Phil Schneider, geolog i inżynier, który od lat zajmował się badaniem wzięć oraz okaleczeń. Jednocześnie przyznawał, że za wszystkim stoi i tak inteligencja znacznie przewyższająca ludzką oraz istoty, dla których ludzkość jest jakby rezerwuarem nie tylko pewnej energii, ale też czysto fizycznych cech, bądź co bądź unikalnych na mapie życia we Wszechświecie.

Na koniec dodam tylko że myliłby się ten, kto przypadek z Sao Paulo postrzegałby jako zdarzenie wyjątkowe, przypadek odosobniony lub "błąd w sztuce". Tak niestety nie jest. Dziś już wiadomo, że takich przypadków jest więcej. Dużo więcej. I że rosnąca liczba ludzi zaginionych, może trwale wpisywać się w wyżej opisany problem. Ludzkie "żniwa" rozpoczęte? Nie...one trwają już na dobre.

Butch Witkowski o okaleczeniach i porwaniach:




Źródło cytatów: http://www.paranormalne.pl/
Źródło zdjęć: internet
Źródło artykułu oryginalnego: http://www.alienvideo.net/0805/alien-abduction-mutilation.php       
Tłumaczenie: Redmix, http://davidicke.pl/forum/
Korekta: Medart





                

8 komentarzy:

  1. Tu chodzi przede wszystkim o pozyskanie materiału zdrowego genetycznego do odrodzenia Ludzkosci i w ogóle Natury po jakimś kataklizmie w Przyszłosci - vide R. Leśniakiewicz - "UFO i Czas", Tolkmicko 2011.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wykluczone. Choć osobiście uważam, że banki genów ludzkości są już dawno pozyskane i zmagazynowane. I że jeśli kiedykolwiek były kompletowane, to nie w tak dziwny i kontrowersyjny sposób. Przypadek Betty Andreasson- Luca pokazał, że pewne istoty mają nad nami pieczę zapewne od samego początku naszego istnienia, zaś ich technologia jest tak dalece zaawansowana, iż nie potrzeba aż tak drastycznych metod (uprowadzenia). Natomiast nie wiemy, czy np. inne grupy tych istot nie realizują tu swojego scenariusza, opartego na różnych genetycznych eksperymentach z nami w roli głównej. W dodatku być może skrzętnie wykorzystując do tego nasze kręgi władzy.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Z naszego punktu widzenia, niewątpliwie takim się wydaje. Ale czy w istocie jest?

      Usuń
    2. Ludzie ludziom na codzien gotują gorszy los...każdy ma jakieś tam.swoje wierzenia i teorie. Ja osobiście uważam, że dla ludzi nie ma miejsca na ziemi, nie pasujemy tutaj, nie potrafiny żyć w zgodzie z naturą. Kiedyś to wszystko się skonczy.

      Usuń
    3. A może właśnie tutaj jest nasze miejsce? Może w pewnym sensie Ziemia jest taką niewielką "izolatką dla wariatów". Patrzyłeś na to w ten sposób? Wszystko jest możliwe.
      Osobiście jednak uważam że ludzkość uwikłana jest w pewien rodzaj gry, pewną intrygę i rodzaj omamienia. Jesteśmy rodzajem niewolnika poruszającym się po omacku po rubieżach świata, który uważamy za skończony i pełny, a w istocie jest zupełnie odwrotnie.

      Usuń
  3. Porażające i przerażające. Pomimo kolosalnej przewagi technologicznej tej grupy obcych nad ludzkością, wydają się być totalnie prymitywni w sferze emocjonalnej. Takie potworności to chyba nawet nie odbywałyby się w laboratoriach, gdzie przeprowadza się zwyrodniałe testy na zwierzętach. Wychodzi na to, że głupota i ignorancja wzrasta wraz z rozwojem techniki.
    Ufolog z filmiku radzi wiać kiedy zobaczymy ufo. Tylko jak tu uciec przed pojazdem poruszającym się z niewyobrażaną dla przeciętniaka prędkością i wciągający nas na pokład za pomocą "wiązki światła"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Sylwio.
      Rzecz w tym, że jesteśmy skazani na postrzeganie problemu wzięć tylko i wyłącznie jako zjawisko wyrwane z kontekstu. Niestety nie mamy żadnej ani mocy sprawczej anie doświadczeń, by móc skorelować to z innymi czynnikami zachodzącymi we Wszechświecie (bądź innych rzeczywistościach tegoż). Nasza nauka (przynajmniej oficjalna) jest prymitywna i na kilometr zalatuje fałszem i obłudą. Jesteśmy okłamywani przez instytucje naukowe, które by trzymać się schematów i skostniałych teorii brną na chama w kłamstwo, mimo tego że coraz więcej ludzi wytyka im nie tylko brak konsekwencji ale świadome manipulacje w tej kwestii.
      I czy w takiej sytuacji możemy w ogóle pokusić się o zrozumienie czegoś takiego jak wzięcia? Oczywiście że nie. Dla większości ludzi zaakceptowanie prostego faktu że nie są jedynymi istotami we Wszechświecie, jest już poważnym wyzwaniem.
      Zatem nie osądzajmy od razu pochopnie tych istot. Nie wiemy bowiem, w czym tak na prawdę uczestniczymy i do czego im jesteśmy potrzebni. A z drugiej strony, jakoś nie przeraża nas i nie powoduje zniesmaczenia fakt eksperymentowania na innych, niższych formach istnienia, bądź nawet prostego faktu spożywania niektórych z nich. To co innego!- zakrzykną zaraz racjonaliści. Czyżby??? A może po prostu prawda jest prosta ale mocno brutalna. Może jako gatunek stanowimy tylko i wyłącznie czyjąś własność i jedyne co możemy zrobić to zastanawiać się, kiedy nas w końcu usadowią na tym lub innym stole do badań lub nawet...na talerzu.
      Pozdrawiam

      Usuń