wtorek, 23 października 2018

Przewinienie


Niezbyt to sprawiedliwe. Pomiędzy mną, a tym co nie zaszło, narósł już zbyt duży ładunek strachu. Poczynione na szybko wyliczenia i naniesione szkice, tak do bólu przewidywalne. Łatwo nie będzie. Trzeba by teraz na nowo pokłonić się przed słońca wschodem, ale chyba szybciej już idzie rzeki zawrócić, niż spojrzeć prawdzie w oczy. Ktoś tam pewnie krzyknie, ktoś oślepnie, innemu serce pęknie. Tak ta wieść zdusi ich nadzieję, niczym wąż pisklę ostatnie. Gdy już to nastąpi, czy będziemy żałować?

A w koronach drzew niespieszny karnawał. Ten zrzuca wdzianko, inny spokojnie barw setki ubiera. Wszyscy mają tam czas. Mało to rozumiemy, gdyż tak nam tam nie po drodze. Dziwić się jedynie trzeba, że zamiast tych pięknych, kluczowych lekcji, woleliśmy nieszczere ściągi i sztuczny jęk dzwonka, zwiastujący kolejne lenistwo.




              

1 komentarz: