piątek, 10 stycznia 2014

Góry Bystrzyckie / Orlickie 2013



Dzień 3- Wzgórza Lewińskie 
Kolejny dzień przeznaczyliśmy na odwiedzenie malowniczego terenu, położonego na zachód od Dusznik. Mimo porannego zamglenia na szlak ruszyliśmy pełni nadziei, że aura poprawi się szybko. Jak się okazało- całkowicie słusznie. Wkrótce chmury się podniosły, a widoczność stała się na tyle dobra, by do końca dnia dostarczać ciekawych i nieraz zaskakujących widoków.
  
Na południe od Gór Stołowych ciągną się pomiędzy Dusznikami a Kudową, Wzgórza Lewińskie z najwyższym Grodczynem (803m.n.p.m). Mają bardzo złożoną budowę geologiczną. W południowej części występują górnoproterozoiczne łupki łyszczykowe i gnejsy z wkładkami wapieni krystalicznych i amfibolitów, w okolicy Kudowy Zdroju odsłaniają się tzw. granity kudowskie i granodioryty- efekt intruzji magmowej w górnym karbonie, a poza tym występują tu mon. karbońskie skały osadowe, permskie porfiry i górnokredowe piaskowce i margle. W tych ostatnich, mało odpornych skałach powstało rozległe Obniżenie Kudowy.

Geologiczna atrakcyjność to nie wszystko, co mają do zaoferowania owe wzgórza. Oprócz nich i wspomnianych też walorów widokowych, mamy bowiem do czynienia z kolejnym regionem, oferującym niebagatelne zabytki i wkomponowane w krajobraz ślady dawnego osadnictwa. W dodatku przemierzając tutejsze szlaki mamy prawie 100% pewność, że na trasie prędzej spotkamy spłoszoną sarnę lub bażanta, niźli człowieka. I to prawda. Bliskie sąsiedztwo Gór Stołowych (wraz z ich niewątpliwymi walorami) sprawia, że większość turystów wybiera jednak tamte rejony.
Oczywiście nadmienię od razu, że wycieczka tego dnia dotyczyła jedynie wschodniej części Wzgórz Lewińskich, oraz niewielkiego fragmentu Gór Orlickich (okolice Koziej Hali), co jednak nie przeszkadzało w odwiedzeniu miejsc nader interesujących. Jednym z nich, szczególnie z historycznego punktu widzenia jest wzgórze Gomoła, ze znajdującymi się tu średniowiecznymi ruinami zamku Homole (Hummelschloss).
Dzisiejsze fragmenty tej budowli nie robią już wrażania, choć pamiętać trzeba, że kiedyś była to warownia wielce znacząca.

Ruiny zamku na pocz. XIXw.

Początki zamku Homole nie są jasne. Według niektórych autorów powstał on pod koniec XIII wieku, inni uważają, że warownię zbudował w połowie XIV wieku Ticzko Panewitz. W dokumentach źródłowych zamek wspomniano po raz pierwszy w 1366r. pod nazwą Landfrede. Przed końcem czternastego stulecia warownia znalazła się w posiadaniu rodu von Janovitz. Najpierw władał nią Dittrich von Janovitz, a następnie jego brat Johann. Kolejnymi właścicielami zamku byli między innymi: Heinz von Lazan, Mikulasz Trczka, król czeski Jerzy z Podiebradów, rodziny Kauffungów i Hardecków. Od 1559r. warownia należała do Eustachego von Landfrieda. Prawdopodobnie był on ostatnim użytkownikiem zamku. Budowla opuszczona w drugiej połowie XVI wieku, w następnym stuleciu była już ruiną.

Warto wspomnieć, że już w XVIIIw. ruiny stały się lokalną atrakcją turystyczną i częstym celem wycieczek kuracjuszy z Dusznik- Zdroju. Wzgórze w owych czasach oferowało bowiem niebagatelny punkt widokowy na okoliczne wzgórza i góry (dziś nieistniejący za sprawą gęstego lasu). Ponadto po opuszczeniu zamku przez ostatniego właściciela, w okolicy krążyła legenda o podziemnym przejściu łączącym zamek z dusznicką karczmą. Znana była też kolejna, o duchu wzgardzonej kochanki, która pokutować miała w zamkowych ruinach, dzierżąc w ręku pęk kluczy od...a jakże- zamkowego skarbca!
Chodząc tak po wierzchołku Gomoli, oglądając pozostałości warowni i mając na uwadze jej historię,legendy i dzieje najnowsze naszła mnie pewna myśl. Oto bowiem znajdowałem się w kolejnym miejscu, którego potencjał krajobrazowo-historyczno-edukacyjny został zapomniany i skazany na dogorywanie w morzu pokrzyw i olch. A wystarczyło by trochę chęci, by z miejsca tego uczynić na prawdę fascynujący przystanek, podczas poznawania najbliższej okolicy. Tu świeżo przed oczami miałem przykład z sąsiedztwa, kiedy to teren zamku w Skuhrovie nad Belou w czeskiej części Gór Orlickich, poddano ciekawej rewitalizacji. I to bynajmniej nie uciekając się do przesadnej ekstrawagancji czy niebotycznego nakładu finansowego.

Wieża widokowa i fragment palisady- przykład efektywnego zagospodarowania zamku Skuhrov nad Belou w Górach Orlickich

Wnikliwie opisał to Bogusław Czechowicz, w artykule Skuhrovski zamek (Sudety, nr.12 2011r). Okazuje się że oryginalny pomysł, wsparty lokalnym (dość niewielkim) budżetem, zaowocować może ciekawą inicjatywą która z założenia z miejsca zapomnianego i na pozór mało atrakcyjnego, uczynić może nielichą atrakcję turystyczną. I tak właśnie zrobiono ze skuhrovskim zameczkiem. Teren oczyszczono, częściowo splantowano i pozbawiono nadmiaru roślinności. Otoczono go estetyczną drewnianą palisadą, w miejscu najbardziej korzystnym ustawiono niewielką wieżę, a nieopodal stoliczki i wiaty. A wszystko po to, by odwiedzający wzgórze zamkowe mogli bez skrępowania skorzystać nie tylko z idealnego miejsca odpoczynku, ale też móc podziwiać roztaczające się stąd widoki.
Na Gomoli panują idealne warunki do wdrożenia podobnej inwestycji. Wystarczyłoby uporządkować wierzchołek, wyciąć kilkanaście drzew i krzewów, zbudować przynajmniej jedną wiatę (stoi w tym miejscu coś zbliżonego, ale jej stan jest gorszy niż zły), podobną wieżę widokową i chociaż skromną tablicę informacyjną.  I tak oto otrzymalibyśmy miejsce warte uwagi i w znaczący sposób wpływające na spopularyzowanie regionu. Czy jednak ktokolwiek będzie zainteresowany podobnymi działaniami? Pożyjemy- zobaczymy. Dodam jeszcze tylko, że najlepszym terminem na zwiedzanie reliktów homolskiego zamku jest późna jesień, lub wczesna wiosna. Wtedy roślinność pozwala dostrzec znacznie więcej.

Dalsza trasa prowadziła malowniczym szlakiem wśród pól, gdzie otwierały się coraz to nowe widoki na resztę wzgórz, oraz położone bardziej na północ Góry Stołowe. Po podejściu na Grodczyn (najwyższy szczyt Wzgórz Lewińskich), rozpoczęliśmy trawers wzniesienia, który z kolei poprowadził nas na niewielką przełęcz między nim, a Średnią Kopą. Stąd już, szlakiem zielonym, powędrowaliśmy prosto do Lewina Kłodzkiego.
O dość burzliwych dziejach miasteczka i okolic, poczytać można tu:
Historia Lewina Kłodzkiego

Lewin Kłodzki na pocztówce z 1925 roku

Ze swojej strony dodam, iż Lewin to klimatyczne i bardzo ładnie położone miasteczko, których w Sudetach niemało (Lubawka, Złoty Stok, Bolków). Niestety pozostaje mocno w cieniu sąsiednich kurortów i uzdrowisk, co przekłada się także na jego popularność oraz- utrzymanie. Bo trzeba przyznać, że przechadzając się jego wąskimi uliczkami widać sporo miejsc zaniedbanych, opuszczonych i czekających na rewitalizację. Czy jednak do niej dojdzie? Miejmy nadzieję że tak. Centrum wraz z ryneczkiem i znajdującymi się tu kamieniczkami z XVIII i XIXw. po mału odzyskuje blask. Oby więc starczyło sił i środków, aby z Lewina Kłodzkiego na powrót uczynić piękne sudeckie miasteczko, zatopione wśród malowniczych wzgórz.
Wyróżniającą się budowlą jest tu bez wątpienia 120-metrowy wiadukt kolejowy, budowany z radkowskiego piaskowca w latach 1903-05. Lewin posiadał też niegdyś swój zamek. Przekazy mówią o niewielkiej budowli obronnej, ulokowanej na wzgórzu Gródek. Niestety budowla zniszczona została już podczas wojen husyckich, zaś jej resztki, zniknęły bezpowrotnie podczas budowy linii kolejowej łączącej Kłodzko z Kudową Zdrój.  

Lewin opuściliśmy od południa, by po chwili znaleźć się na bardzo widowiskowym niebieskim szlaku, z którego niebawem podziwialiśmy nie tylko zachodnią i południową część Wzgórz Lewińskich (zwaną Taszowskie Górki), ale także grzbiet Gór Orlickich a momentami...Karkonosze. I tak oto atrakcyjność widokowa tego rejonu przekonuje, że warto i tutaj skierować swoje kroki, szczególnie przy sprzyjającej pogodzie. Wkrótce zagłębiliśmy się w tereny, gdzie jeszcze jakiś czas temu kwitło życie, a mnogość osad i przysiółków była znacząca. Teraz jednak szliśmy lasami, polanami i stokami, gdzie co chwilę wśród traw pojawiał się zapomniany ślad ludzkiej bytności. Najbardziej widoczne było to podczas przechodzenia przez "wymarłe wsie", takie jak Jawornica, Lasek Miejski czy Zimne Wody. Szczególnie w ostatniej z nich, przywitał nas iście surrealistyczny i niecodzienny obrazek. Parę opuszczonych gospodarstw i między nimi puszczone samopas konie, stwarzały klimat rodem z jakiejś powieści Londona, lub (jak kto woli) filmu D.Lyncha. ;)
Ale tak czy inaczej, był to po prostu wspaniele dziki i bezludny kawałek Sudetów, który zawsze powodował u mnie podziw i szybsze bicie serca. Jednym słowem- miejsce fascynujące. Zupełnie tak, jakby ludzie wzgardzili do końca tymi skrawkami materii i pozostawili go tylko we władaniu zwierząt. Zresztą takich rejonów na całym obszarze Gór Bystrzyckich i Orlickich, można dziś znaleźć bez liku.
Za wsią Zimne Wody weszliśmy na grzbiet Gór Orlickich i podchodząc pod górę Jeleń, dotarliśmy wkrótce do Drogi Orlickiej. Stąd czekało nas już tylko zejście do Jamrozowej Polany, przez którą trawersując wzgórze Gajowa, wróciliśmy do Dusznik.

Będąc w okolicy Dusznik, Lewina Kłodzkiego czy Kudowy, warto moim zdaniem poświęcić też chwilę na niepozorne Wzgórza Lewińskie. Po to właśnie, by na własne oczy przekonać się że nie tylko oklepane szlaki, punkty widokowe czy wychodnie, zagwarantują nam ciekawe atrakcje i przeżycia. Również na tych zapomnianych dróżkach, szlakach i miejscach dawnych osad, odnajdziemy znacznie więcej, niż z pozoru można by sądzić.


 Zaraz za Dusznikami


 
 Trawers wzgórza Krucza

 Chmury jeszcze nisko, a już otwierają się pierwsze tego dnia widoki

 Szlak do przełęczy Polskie Wrota

 Widok w stronę Koziej Hali, w północnej części Gór Orlickich

 Wzgórze Gomoła z okolic przełęczy Polskie Wrota

 Podejście...

 Fragmenty murów zamku Homole

 Resztki stołpu

 Stołp od strony zachodniej. Pierwotnie miał ponoć 30m wysokości, choć dane te wydają się być nieco na wyrost

 Widok na Grodczyn spod wzgórza Gomoła

 Gomoła, tym razem od strony północnej

 Pierwsze widoki na północne grzbiety Wzgórz Lewińskich, Obniżenie Dusznickie i Góry Stołowe

 W stronę Grodczyna

 Grodczyn, w głębi po prawo Wzgórza Darnkowskie, na ostatnim planie-Góry Stołowe

 Rzut oka na południowo- zachodnią cześć Wzgórz Lewińskich

 Pozostałości domostwa w osadzie Zielone Ludowe

 Gomoła od strony północnej, nabiera wyraznie cech stożka

 Przedzieramy się przez pola...

 Na których to licznie zakwitły Ziemowity jesienne, bliskie krewniaki Krokusów

 Kolejny widok na Góry Stołowe

 I znów "upolowana" drabinka ;)

 Ruiny wapiennika na zboczach Grodczyna

 Trawers niskich partii wzgórza...

 I właściwe podejście

 Las w partii szczytowej

 Okolica wsi Leśna...

 Posiada niebagatelne walory widokowe

 Zachodnia część Wzgórz Lewińskich

 I znów idziemy przez trawiaste pola

 Zapomniany krzyż, gdzieś na uboczu

 Szlak czasami znikał i trzeba było posilać się mapą ;)

 Wkrótce, wśród malowniczych wzgórz pojawiło się miasteczko

Jedna z głównych ulic

 Rynek z zabytkowymi domami (ten z wieżyczką, pełnił kiedyś funkcję ratusza)

 Figura św. Jana Nepomucena z 1717r, wykonana w piaskowcu przez J.G. Siegela

 Najefektowniejsza kamieniczka, wyróżniająca się rokokowym szczytem i zdobieniami, pochodzi z roku 1773

 Pierzeja południowa rynku w Lewinie Kłodzkim

 Kościół św. Michała Archanioła z 1576 roku (przebudowany na barokowy w 1697)

 Widok  spod kościoła, na lewiński wiadukt kolejowy

 Miasteczko od południa

 Taszowskie Górki- południowa część Wzgórz Lewińskich

 Na niebieskim szlaku...

 W ciszy, spokoju, całkowicie sami...

 Będąc powyżej wsi Witów, po raz pierwszy dostrzegamy Karkonosze. Ich widok towarzyszyć nam będzie przez pewien czas

 A tu już rozległa panorama Gór Orlickich

 Znów idziemy "na mapę"

 We wsi Jawornica spotykamy nieliczne domostwa...

 Jednak większość stoków porasta już tylko las, w którym dogorywają resztki budynków i zagród

 Barokowa kaplica w Jawornicy. Za nią, jeden z nielicznych zamieszkałych domów

 Na zielonym szlaku trawersujemy graniczne wzgórze, Pańska Góra (Pansky Vrch)

 Dawna osada Zimne Wody. Dziś całkowicie zagubione, położone na stoku malownicze miejsce, gdzie głównie zwierzęta ustanawiają swoje prawa...

 Zimne Wody- jedno z czterech ocalałych domostw

 Wciąż trawersujemy nowe zbocza, odnajdując co chwilę dawne ślady ludzkiej bytności

 Ostatnie tego dnia podejście pod Jeleń i...

 Wkrótce osiągamy Drogę Orlicką

 Leśny szlak do Jamrozowej Polany

 Wiadukt na Jamrozowej Polanie. Zimą "bez łańcucha nie podchodź" ;)

 Duszniki Zdrój od południa

 Estetyczne i zadbane domy na ul.Wybickiego


c.d.n.

Zródło cytatów: W.Brygier, T.Dudziak: Ziemia Kłodzka- przewodnik. "Rewasz" 2010
Zdjęcia: http://zamki.res.pl/ 
http://fotopolska.eu/ 
http://web.volny.cz/  







         

 

                     


 

       

6 komentarzy:

  1. Ale ładnie! Muszę się wybrać w końcu w te rejony :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa trasa...
    Kiedyś będąc w Kudowie zapędziłem się samochodem w jakąś boczna uliczkę Lewina i pamiętam, że bardzo mi się spodobały te tereny. Bardzo widokowe miejsca.
    Kiedys z pewnością się tam wybiorę.
    Sudety rzeczywiście sporo jeszcze mają do pokazania. :-)
    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. To jedne z tych miejsc, które z pozoru nie kuszą niczym szczególnym, ale jednak dają olbrzymią frajdę z ich poznawania i odkrywania. W dodatku tu jeszcze dochodzi ten niesamowity element "spokoju i ciszy". Ogromnie mi się to spodobało i myślę, że za jakiś czas znów wrócę w góry Bystrzyckie/Orlickie i w ich najbliższe rejony :)
      Pozdrawiam również

      Usuń
  3. A dlaczego nic nie wspomniałeś o tajemnicach które kryją się w tych górach np.obozy pracy, jaskinie, kopalnie podziemne przejścia, oj, oj, oj, tak naprawdę to niesamowity teren, pozdrawiam Kudowianin od ponad 40 lat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystko na raz. W końcu coś trzeba zostawić sobie na przyszłość, na kolejny wypad w te niezwykłe miejsca ;)
      Również pozdrawiam

      Usuń