niedziela, 17 listopada 2013

Karkonosze / Izery 2013

Karkonosze / Izery 2013


Część 7- Karkonosze - Śnieżne Kotły / Szrenica

Kolejny dzień czerwcowej wyprawy przeznaczyliśmy na odwiedzenie klasycznego już szlaku. Za każdym razem gdy jesteśmy w zachodnich Karkonoszach, staramy się obowiązkowo zahaczyć o Śnieżne Kotły. Nie może być inaczej. To jedno z najbardziej monumentalnych miejsc w całych "Górach Olbrzymich" i kto choć raz je odwiedził, wie dobrze, że obcował z czymś na prawdę niezwykłym i zjawiskowym.

Śnieżne Kotły to dwa bliźniacze kotły polodowcowe wcinające się w północny stok głównego grzbietu Karkonoszy pomiędzy Wielkim Szyszakiem (1509 m n.p.m.) i Łabskim Sazczytem (1472 m n.p.m.). Położony bardziej na zachód Mały Śnieżny Kocioł jest głębszy, ale wysokość ścian skalnych jest dużo mniejsza niż w Wielkim Śnieżnym Kotle, gdzie dochodzą do 120m. Oba kotły są zamknięte potężnym wałem morenowym. Wśród rumowisk skalnych wyścielających Wielki Kocioł znajdują się dwa niewielkie Śnieżne Stawki. W zachodniej ścianie Małego Kotła odsłonięta jest żyła bazaltowa, której świat roślinny i zwierzęcy jest niezwykle bogaty i interesujący.  Na krawędzi wielkiego Śnieżnego Kotła jest udostępniony szereg punktów widokowych, z których można podziwiać niezwykłe panoramy. Zimą, na krawędziach Śnieżnych Kotłów tworzą się potężne nawisy śnieżne, żlebami często schodzą lawiny śnieżne, a u podstawy skalnych ścian śnieg zalega często do późnego lata.

Tym razem wyszliśmy z Michałowic szlakiem niebieskim, by przez Trzy Jawory, Wysoki Most i Rozdroże pod Wielkim Szyszakiem dostać się na grzbiet główny i tu, z wierzchowiny, po raz kolejny obejrzeć te cuda Matki Natury. Pogoda dopisywała. Od samego rana nie padało, widoczność była zadowalająca, choć oczywiście wraz ze wzrostem wysokości wiatr stawał się coraz śmielszy. Sam niebieski szlak na odcinku między Wysokim Mostem a skrzyżowaniem z czerwonym, okazał się niemalże wartkim strumieniem, którego pokonywanie wymagało nierzadko akrobatycznych umiejętności. Był to oczywiście efekt niedawnych opadów, ale liczyliśmy się z takim stanem rzeczy, gdyż już w przeszłości natrafiliśmy na podobny scenariusz.
Osiągnąwszy wierzchowinę i trawersując Wielkiego Szyszaka, zbliżyliśmy się do Śnieżnych Kotłów. Wiatr tu już nie próżnował i marsz bez zarzuconych na głowę kapturów, okazał się niemożliwy. Niebawem podeszliśmy pod stację przekaźnikową, odpoczęliśmy chwilę w jej cieniu, po czym wkroczyliśmy na "karkonoską estakadę".

Wielki Śnieżny Kocioł i budynek schroniska w latach 30. ubiegłego wieku

Zatrzymam się tu na chwilę przy sprawie schroniska. Wspomniałem już w którymś z wpisów, że projekt ponownego uruchomienia tegoż w tym miejscu jest już gotowy. Oczywiście od projektu do realizacji często droga daleka, nie mniej jednak- sprawa ruszyła z miejsca. I powiem szczerze że czym bardziej o tym myślę, tym więcej mam mieszanych uczuć. Z jednej bowiem strony, schronisko tutaj jest bardzo potrzebne. Turysta wędrujący głównym grzbietem, praktycznie od samej Przeł. Karkonoskiej nie ma możliwości skorzystania z podobnego miejsca aż do samej Szrenicy. Oczywiście jest parę czeskich obiektów w pobliżu (Martinova i Vosecka bouda), ale dojście do nich wiąże się z trwałym opuszczeniem GSS-u. Zatem schronisko nad Kotłami idealnie zapełnia ową lukę. Jednakże jest i druga strona medalu (o czym też wspominałem), gdyż uruchomienie obiektu wiąże się z przystosowaniem infrastruktury dla zwiększonego ruchu kołowego. Nie wiem do końca jak widzą to włodarze z KPN-u, jednakże można przypuszczać, że komuś zamarzyło się  utworzenie tutaj czegoś w stylu Labskiej boudy. Jeśli tak, to raczej zbytnich powodów do radości nie ma.
A swoją drogą, czy nie wystarczyła by w tym miejscu nawet ciekawie skonstruowana i ładnie wkomponowana w otoczenie wiata dla turystów. Na przykład "przytulona" do znajdującej się tu grupy skalnej "Czarcia Ambona"?
http://sudeckiedrogi.wordpress.com/2010/10/24/czarcia-ambona/
Są tu obok niej pojedyncze ławeczki, tyle że podczas niezbyt łaskawej aury biwakowanie w tym miejscu do najprzyjemniejszych nie należy. A dach nad głową mógłby w tym wypadku sporo polepszyć tym bardziej, że skuteczną zasłonę przed wiatrem tworzy już właśnie granitowa grzęda owych skał. Oczywiście byłoby to schronienie sezonowe, które w miesiącach od jesieni do wczesnej wiosny zapewne i tak stawało by się niewystarczające, ze względu na panującą tu pogodową ekstremę. Ale- zawsze jednak coś. Czesi potrafią z powodzeniem zainwestować w infrastrukturę tego typu, czego dowodem jest spora liczba przyjaznych turystom obiektów. Tu przykłady:
http://www.npm.pl/forum/viewtopic.php?p=68545&sid=23a05db50c05ee45347214da4db2a529
A u nas? Cóż...

Tu możecie przeczytać jeszcze o historii dawnego schroniska "Nad Śnieżnymi Kotłami":
http://pl.wikipedia.org/wiki/Schronisko_%22Nad_%C5%9Anie%C5%BCnymi_Kot%C5%82ami%22#Historia
(Nie martwcie się że to Wikipedia. Tekst jest "zapożyczony" z artykułu Romualda M.Łuczyńskiego, zatem paszkwilem nie śmierdzi) ;)
Powróćmy jednak do dalszej relacji.
  
Pisząc "Karkonoska estakada", mam oczywiście na myśli odcinek czerwonego szlaku, wiodący stąd aż na Halę Szrenicką. To właśnie nim w sezonie spacerują setki "trampkowiczów", którym pupy radośnie podwozi aż na Szrenicę wyciąg krzesełkowy. Dlatego przyznaje, że w sezonie ten szlak nie należy do moich ulubionych. Na szczęście dla nas sezon jeszcze na dobre się nie zaczął, a ostatnie deszcze i wietrzna aura trochę odstraszyła "stonkę" od podejmowania dalszych wypadów ;)
Nim więc dotarliśmy do Szrenicy, minęło nas może  tylko 5-6 osób. I głównie- prawdziwych turystów plecakowych.
W samym schronisku o dziwo też nie było za tłoczno (co jest rzadkością w godzinach pracy wyciągu). Na miejscu posililiśmy się zatem porządnie, ochłonęliśmy nieco i zza szyb zaczęliśmy obserwować nagłe pogorszenie aury. Wystarczyło bowiem kilkanaście minut, by od zachodu nadciągnęła armada warstwowych chmur, i pogrążyła wierzchołek Szrenicy w mlecznej bieli.

Schronisko na Szrenicy. Widokówka z końca lat 30. XXw.

O wybranych losach szrenickiego schroniska poczytać można tutaj:
http://www.szrenica.pl/historia.php
Tak więc po wyjściu ze schroniska, na widoki nie można było już liczyć. Skierowaliśmy się teraz zielonym szlakiem przez tzw. Mokrą Drogę, do Hali Pod Łabskim Szczytem. Nim zaś doszliśmy do położonego tam kolejnego schroniska (o którym napiszę szerzej w następnej relacji), zaczęło padać. W obiekcie trafiliśmy na rozwrzeszczaną grupę szkolnej młodzieży, także skusiliśmy się jedynie na szybką herbatę i czym prędzej wróciliśmy na szlak. Zejście rozpoczęliśmy szlakiem czerwonym, by po jakimś czasie przejść na czarny i przez Moreny dotrzeć znów do niebieskiego na wysokości III drogi, łączącej Wysoki Most z Koralową Ścieżką. Nim dotarliśmy do Michałowic lało już równo, a my po mału zaczęliśmy wątpić w to, że dane nam będzie na tym wyjeździe ujrzeć jeszcze raz pełne słońce. Jak się wkrótce okazało- zupełnie niepotrzebnie.

Potok Szklarka w okolicy Węglińca

Szlak początkowo nie stanowi wyzwania

Szklarka towarzyszy nam w wędrówce przez pewien czas

Idziemy niebieskim i czarnym szlakiem (ten drugi niebawem odbije na zachód)

Niezwykle uroczy wodospad za Wysokim Mostem

Już na niebieskim.

Zaczyna się robić bardziej stromo

Tu jeszcze było w miarę sucho

Kilkaset metrów dalej, mamy już na szlaku regularny strumień...

W którym balansujemy na nielicznych suchych skałkach

Sytuacja poprawia się gdy mijamy skrzyżowanie z czerwonym szlakiem

Niedaleko Rozdroża pod Wielkim Szyszakiem las wyraznie rzednie...

I otwierają się pierwsze, dalsze widoki

Rzut oka w stronę Wielkiego Kotła

Szlak za rozdrożem staje się bardziej kręty

Kolejny widok na strome zbocza obu kotłów i stację przekaźnikową

Widok z Wielkim Szyszakiem w tle

Fajnie mieć chmury pod sobą :)

Widok na Śmielec
Stąd rozpościerała się ładna panorama wschodniej części Śląskiego grzbietu. Z daleka widoczna była Śnieżka

Widok na Śmielec, Śląskie Kamienie i dalszy ciąg grzbietu. Na prawo od Śnieżki majaczy Lucni Hora

Kolejny widok na kotły, oraz leżące u ich stóp Śnieżne Stawki

Ściany Wielkiego Kotła zawsze robią ogromne wrażenie

I raz jeszcze Śnieżne Stawki, oraz podmokłe łąki kotła

Ten surowy widok obnażonych skał, to zasługa cofającego się lodowca

Widok na południowy zachód. Obniżenie po lewej to Labsky Dul. Z prawej strony - szczyt Kotel

I jeszcze raz surowe piękno Wielkiego Kotła

Widok spod stacji. Wielki Szyszak i Śmielec prawie "ramie w ramie".

Wypatrzyliśmy stanowisko Sasanki alpejskiej (Anemone alpina)

I po raz kolejny dno kotła, z niewielkimi połaciami śniegu

Stacja przekaźnikowa (po prawej fragment Czarciej Ambony)

Widok na czeskie Karkonosze. Płaskowyż na pierwszym planie to Mumlavska  i Labska louka. W tle Kotel  i Lysa hora

Ruszamy "estakadą" w stronę Łabskiego Szczytu

Jego wierzchołek, zbudowany jest z typowego karkonoskiego granitu

Widok na szczyt z przeciwnej strony

Jedna z wielu naturalnych, wypełnionych wodą niecek

Znad kosodrzewiny wyłania się Szrenica

Mijamy skałę Twarożnik

Szrenica coraz bliżej

Rzut oka za siebie, na stoki i wierzchołek Łabskiego Szczytu

Kolejna formacja skalna- Trzy Świnki

I jeszcze raz- w komplecie

W schronisku na Szrenicy niemalże puchy

Gdy wyszliśmy, chmury oblepiły już wierzchołek wraz z budynkiem

Skałki na Szrenicy

Baszty skalne i ich skupiska, w takiej aurze nabierają wręcz mistycznego klimatu

Niezwykła rzeźba natury w okolicy Mokrej Przełęczy

Drewniane pomosty na Mokrej Drodze

W chmurach podążamy na Halę pod Łabskim Szczytem

Jeden ze strumieni, zasilający Szrenicki Potok

Schronisko Pod Łabskim Szczytem w deszczu

Czerwony szlak poniżej Ścieżki nad Reglami

Kaskady Bystrego Potoku

Czarny szlak poniżej potoku Płócznik. Znów niemalże brodzimy

Potok Górna Szklarka poniżej Wysokiego Mostu


c.d.n.

Źródło cytatu: http://www.kpnmab.pl/
Zdjęcia z epoki: http://www.heimatsammlung.de/


          

    

5 komentarzy:

  1. Aaaaa - Śnieżne Kotły! Gdyby tylko jeszcze nie było tych tłumów ludzi, ale nie można mieć wszystkiego. Już od kilku lat miejsce to wyznaczam jako plener mojej ewentualnej sesji ślubnej.
    Nie przepadam się za drogą od strony Michałowic - w zeszłym roku specjalnie zostałam przewieziona z Przesieki do Michałowic w celu jej przetestowania.
    Co do schroniskiem - faktycznie są plusy i minusy. Nie wydaje mi się, żeby w dzisiejszych czasach mogło powstać coś na kształt obrzydliwego molocha Labskiej Boudy (autentycznie się przestraszyłam, jak pierwszy raz zobaczyłam na żywo ten budynek). No ale - to co mi się nie wydaje, może wydawać się innym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Śnieżne Kotły już tak mają, że ściągają wszystkich jak magnes. Zresztą, nie ma co się temu dziwić. Jednak są chwile (szczególnie wiosną i jesienią) kiedy i tam można poczuć magię odosobnienia. A co do Labskiej to fakt...straszy od dawna i miejmy nadzieję, że nic już bardziej przerażającego w Karkonoszach nie powstanie ;)

      Usuń
  2. Piękne krajobrazy, aż się mi tęskni za Karkonoszami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie ma rady: trzeba znów je odwiedzić! :)

      Usuń
  3. No toś mnie zmobilizował...dokopię się do moich Kotłów :)

    OdpowiedzUsuń