niedziela, 2 grudnia 2012

Back to the 80's



Już od ładnych paru dni naszło mnie na te klimaty. Punktem zapalnym było usłyszenie w radio "Lucciola" Maanam. Utwór znajomy jak najbardziej, okazał się małym kamyczkiem zwiastującym kolejną lawinę.
Skłamałbym gdybym napisał że do lat 80. w muzyce nie wracam. Wręcz przeciwnie. Jednak wcześniej głównie buszowałem po zagranicznym poletku, wsłuchując się w dokonania noworomantyków, zimnej fali czy gotyku. Rodzimą twórczość traktowałem trochę po macoszemu. Dopiero mniej więcej pod koniec lat 90. zwróciłem się na poważniej w stronę polskich wykonawców. Głównie poznając dokonania artystów alternatywnych, którzy z rzadka gościli na srebrnym ekranie np. w "Telewizyjnej liście przebojów". Zatem do grup takich jak Perfect, Kombi, Maanam, Budka Suflera czy Lady Pank, dołączyli inni. I tu z wypiekami na twarzy pochłaniałem dźwięki stworzone przez Lecha Janerkę, Sztywnego Pala Azji, 1984, Madame, Dezertera, 1000 000 Bułgarów, Aya RL, Dzieci kapitana Klossa czy Bieliznę.
Zrozumiałem też wkrótce, że rodzima scena alternatywna przynosi równie mocny przekaz i muzyczny profesjonalizm, co wykonawcy zachodni. Tak tak...jeśli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości to polecam zarzucić na słuchawki płytę Klausa Mitffocha, "Nową Aleksandrię" Siekiery, "Spokojnie" Kult czy "Taniec lekkich goryli" Bielizny.
Z tak dojrzałym brzmieniem i konkretnym przekazem, tacy wykonawcy mogli śmiało stawać w pierwszej linii z całą ówczesną światową czołówką. A jeśli jeszcze dołożyć do tego dokonania muzyków z wcześniejszej dekady, takich jak na przykład niedoceniana grupa SBB, to można śmiało głosić tezę, że lata 80. były w polskiej muzyce czymś szczególnym. Do tego dołóżmy jeszcze wielu znakomitych solistów muzyki popularnej takich jak Zdzisława Sośnicka, Krystyna Prońko, Zbigniew Wodecki czy Izabela Trojanowska, a otrzymamy pełen obraz tego niebywałego zjawiska.
Prawda zatem jest taka, że jak najbardziej mieliśmy się czym wtedy pochwalić. I mimo tego że wciąż wielu tzw. "znawców" próbuje negować ówczesne dokonania polskiej muzyki, to jednak ludzie też swoje wiedzą. Wystarczy zobaczyć na kanale "You Tube", jak popularna jest spuścizna tego okresu. I to również wśród ludzi młodych.

Cóż....posłuchajmy trochę muzyki z tamtych lat. I tej nieco mniej znanej, w której osobiście gustowałem jak najbardziej.







 

 

     

1 komentarz:

  1. No cóż... ponownie muszę napisać, że zgadzam się w 100% z tezą tego postu. :-)
    Ja też zaczynałem od Maanamu, TSA, Republiki a później jednak częsciej słuchałem np. Aya RL, Klausa czy Siekiery... :-)

    OdpowiedzUsuń